- Nasze stanowisko jest ostateczne - PSL nie poprze rządu Marka Belki - powiedział Zbigniew Kuźmiuk, przewodniczący klubu PSL. Taka postawa ludowców wzbudziła duże zaskoczenie. - Jeszcze w piątek rozmawiałem z prezesem PSL Januszem Wojciechowskim i wydawało mi się, że Stronnictwo też chce poszukiwać stałej większości dla przyszłego rządu - powiedział M. Pol. Zdaniem UP, jeśli nie uda się zebrać odpowiedniego poparcia, to bardzo poważnie trzeba będzie myśleć o przyspieszonych wyborach, i to jeszcze w tym roku. Także Roman Jagieliński, przewodniczący FKP, wstrzymuje się przed ostateczną odpowiedzią. - Poparcie dla profesora rozpatrujemy w odniesieniu do decyzji pozostałych klubów, z którymi chcemy zawrzeć koalicję; trzeba szanować decyzję UP i SLD, a teraz zastanawiamy się poważnie, czy to wsparcie uzyskamy od SDPL czy od PSL. Dopiero w następstwie tego będziemy podejmować decyzje - oświadczył.
Na dodatek przed Markiem Belką wyrosła kolejna przeszkoda. Zapowiedział on, że nie zostanie premierem, jeśli do rządu nie wejdzie Jerzy Hausner. Tymczasem tego ostatniego do dymisji wezwało Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Związkowcy przyznają, że to przede wszystkim manifestacja niezadowolenia. - To ma być dla Belki sygnał ostrzegawczy - podkreślił Grzegorz Ilka, rzecznik prasowy OPZZ.
PAP