Po czterech kwartałach ubiegłego roku Mostostal Export miał ponad 37 mln zł straty netto, a cała grupa straciła prawie 60 mln zł. Co było przyczyną, że kolejny rok z rzędu spółka przejadała kapitały?
Mostostal 3-4 lata temu bardzo przeinwestował. Dokonaliśmy szeregu zakupów terenów pod budownictwo mieszkaniowe, gdyż spodziewaliśmy się, że duże zapotrzebowanie na mieszkania przełoży się na popyt. Tak się nie stało, głównie z powodu dekoniunktury i wzrostu bezrobocia. Na wyniki za 2003 r. miał również wpływ spadek wartości zakupionych nieruchomości. Musieliśmy przeszacować te aktywa. Dodatkowo trudna sytuacja i straty w spółkach zależnych zmusiły nas do zawiązania znacznych rezerw na posiadane udziały.
Jednak jeszcze w sierpniu ubiegłego roku zapowiadał Pan, że Mostostal odrobi prawie 15 mln zł strat z pierwszego półrocza i zakończy 2003 rok zyskiem. Tymczasem następne miesiące przyniosły kolejne wielomilionowe straty. Czy to oznacza, że zarząd źle ocenił sytuację i możliwości Mostostalu?
Negocjacje cenowe i względy formalne opóźniły sfinalizowanie istotnych transakcji, a realizacja kilku znacznych kontraktów zagranicznych przesunęła nam się o kwartał.
Nie bez znaczenia na wynik 2003 r. miałby wygrany proces z Oczyszczalnią Kapuściska w Bydgoszczy, od którego po wygranej w Sądzie Apelacyjnym została złożona kasacja.