Im dłuższa i bardziej sadystyczna pod względem zmienności konsolidacja, tym mocniejszy i dłuższy ruch po niej następujący. Ta reguła dała wczoraj znać o sobie wyjątkowo mocno. Wybicie kontraktów i indeksu poza obszar 6-sesyjnej konsolidacji zasypało rynek podażą od "techników", którzy z każdą godziną sesji dostawali potwierdzenie wiarygodnego wskazania kierunku. Nie tylko dzięki samemu wybiciu, ale też dzięki bardzo krótkim korektom, oraz obrotom wyraźnie rosnących na spadkach.

Uzasadnień dla takiego zachowania rynku znaleźć można oczywiście bez liku - tylko po co. Może na jedno warto zwrócić szczególną uwagę, bo umknęło to większości serwisów. Greenspan w swoim wystąpieniu, odpowiadając na jedno z pytań, dość jasno powiedział, że obecne wysokie ceny towarów są wynikiem spekulacji. Przypomina to słynne "irrational exuberance" z 1996 r. i choć hossy na indeksach wtedy to nie zatrzymało, to mając akcje KGHM mocno bym się przestraszył.

Taki strach panował na wczorajszej sesji. Na kolejnej, powodem największych obaw może być znowu technika. Spadek sprowadził bowiem kontrakty bardzo blisko dolnego ramienia klina zwyżkującego (indeks 20 pkt do dolnego ograniczenia kanału). Wewnątrz formacji kontrakty poruszają się od początku roku i nie można zapominać, że to formacja szczytowa. Fala wzrostowa zakończona 13 kwietnia powinna być ostatnim etapem hossy, choć brak euforii przy szczycie nie zachęcał mnie ostatnio do podtrzymywania tej prognozy. Wczorajsze wybicie rozwiało wątpliwości. Warto jednak mimo to wziąć pod uwagę, że jeśli fundusze położą większy popyt na dolnych ograniczeniach formacji, to nastrój na rynku zmieni się błyskawicznie i ruszymy do odbicia. Ale jedynie odbicia, przed docelowym wybiciem dołem i pogłębieniem spadku.