Środowe notowania wyznaczały pojedyncze zlecenia klientów. Z niską płynnością można wiązać fakt, że pomimo umocnienia dolara wobec euro, stracił on w relacji do złotego. Natomiast prawie nie zmienił się kurs wspólnej waluty. Po południu płacono za nią 4,77 zł. Dolar kosztował 4,03 zł.
Wszystko wskazuje, że przez kilka następnych dni niewiele się będzie działo. Większą reakcję inwestorów może wywołać dopiero informacja o składzie rządu, skompletowanym przez profesora Belkę. Niepokoić mogą doniesienia o możliwych zmianach w resorcie gospodarki. Wydzielenie ministerstwa mającego zajmować się sprawami socjalnymi (czytaj: osłonami związanymi z wdrażaniem planu Hausnera) w sytuacji, gdy na horyzoncie widać nowe wybory, nie wróży nic dobrego. Rodzi też obawy, czy J. Hausner zaakceptowałby "okrojoną" rolę w rządzie. A jego odejście zostałoby zapewne źle odebrane przez rynki finansowe.
Widać, że poziom ok. 1,18 USD za euro jest silnym wsparciem. Jego obrona daje szanse na mocniejszy ruch w górę wspólnej waluty. Miernikiem nastrojów będą dzisiejsze dane o wzroście amerykańskiego PKB w I kwartale.