Reklama

Poplotkujmy

Publikacja: 30.04.2004 10:35

Próchnik to jedna z najciekawszych giełdowych spółek. Ze względu na rewelacyjną, jak na nasze warunki, płynność akcji, oryginalny układ właścicielski (brak dużych udziałowców) i - dającą inwestorom tyle okazji do spekulacji - wieloletnią walkę o przetrwanie. Jest chyba liderem na rynku pod względem liczby podjętych uchwał w sprawie dalszego istnienia.

Próchnik od dawna balansuje na krawędzi - to rzecz znana. Mimo to (a może dlatego) niemal każda wypływająca z niego informacja odbija się mocno na notowaniach. Przykładów na to w ostatnich kilku - kilkunastu miesiącach nie brakowało. W takiej sytuacji waga słowa rośnie. Zwłaszcza kiedy to słowo pada z ust osób kierujących przedsiębiorstwem.

W styczniu 2003 r., kiedy akcje spółki były już modne, w specjalnym jej komunikacie mogliśmy przeczytać: "Mamy nadzieję, że zainteresowanie akcjonariuszy zostanie wynagrodzone w postaci szybkiego zwrotu z inwestycji i pomnożeniem kapitału". I tak się stało. Raport zadziałał jak samospełniająca się przepowiednia. Zwłaszcza że firma informowała jednocześnsie m.in. o "zaawansowanych rozmowach ze znanym producentem odzieży ze Stanów Zjednoczonych" i rozmaitych biznesowych planach. Ówczesna prezes w wypowiedziach dla prasy zapowiadała wyjście na plus - po wielu latach strat. W tej atmosferze notowania pędziły na północ, a główny właściciel - NFI Piast - pozbywał się akcji. Rozmaite zapowiedzi zarządu "pomogły" notowaniom jeszcze nie raz.

Na początku tego roku przedstawiciele Próchnika mówili już o mniej ambitnych planach: ograniczeniu strat. Ale jeszcze w styczniu w rozmowie o - znanych przecież od dawna - kłopotach z płynnością, prezes informowała, że bieżące zobowiązania są regulowane, zaległe spłacane, a układ wypełniany.

Zaraz potem prezes odeszła. Zmienił się też skład rady nadzorczej, a firmą kieruje jeden z jej członków. Ostrzegł niedawno, że spółka jest w dość przerażającym stanie. Później w specjalnym komunikacie poinformował, że Próchnik nadal odnotowuje straty i ma trudności z płatnością bieżących zobowiązań oraz realizacją układu z wierzycielami. I jeszcze ma ZUS na głowie.

Reklama
Reklama

Niby nic nowego, a jednak brzmi to zupełnie inaczej niż wcześniejsze sygnały. Bo albo firma obsługuje zobowiązania bieżące, albo nie. Albo wypełnia układ, albo nie. Albo ktoś mówi prawdę, albo... półprawdy. A może to tylko kwestia filozofii. Może jedni widzą szklankę w połowie pustą, a inni w połowie pełną. Problem w tym, że ich optykę podzielają najczęściej inwestorzy (proszę zgadnąć, jak reagowali na wcześniejsze doniesienia o planowanym wyjściu spółki na plus i jak zareagowali na ostatni raport), którzy w tej ruletce stawiają własne pieniądze.

Z ostatniego specjalnego komunikatu dowiadujemy się także, co powinno uratować przedsiębiorstwo: "szybkie dofinansowanie". Też niby nic nowego. Ale od razu pojawiły się na rynku plotki, że chodzi tak naprawdę o emisję. I że nie brak takich, którzy chcieliby, aby była to tania emisja. Kiedy dojdzie do skutku, szanse przedsiębiorstwa na przetrwanie wzrosną. Kurs pewnie też...

Nie wiem, czy ktoś wie, jak się naprawdę miały sprawy w Próchniku. I jak się mają. Plotek nie brakuje: o wyciekających informacjach i nie bardzo pilnowanych dokumentach, a nawet o fałszywych sygnałach płynących do inwestorów. Niektóre strach powtarzać. Może to tylko plotki, a może jest w nich ziarno prawdy? Może to normalna spekulacja, a może jakaś gra? Jeśli gra - to z pewnością nie o sumie zerowej. Rzecz dotyczy wielu drobnych inwestorów i wcale nie drobnych pieniędzy.Bo na Próchniku można zarabiać. Udowodniła to niedawno pani o obco brzmiącym nazwisku. O zakupie ponad 5% akcji poinformowała, kiedy kurs przekroczył 1 zł. O sprzedaży niedługo potem, kiedy sięgał sporo ponad 2 zł (zdążywszy jednak wprowadzić swoich ludzi do rady nadzorczej). Majstersztyk. Reakcję rynku na oba komunikaty nietrudno sobie wyobrazić (a niektórym nietrudno było pewnie przewidzieć). I znowu pojawiły się plotki: że pieniądze zostały przełożone z kieszeni do kieszeni tego samego płaszcza, tyle że zysk został przy zainteresowanej. Oj, coś za dużo tych plotek, jak na jedną - małą przecież, choć bardzo "gorącą" - spółkę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama