Reklama

Rynki wierzą, że rząd Belki powstanie, choć dopiero w trzecim 'rozdaniu' - analitycy

Warszawa, 04.05.2004 (ISB) - Sytuacja na rynkach finansowych powinna być do momentu głosowania nad wotum zaufania dla nowego rządu Marka Belki w miarę spokojna. Inwestorzy będą w tym czasie ostrożni i nie będą prawdopodobnie zbyt skłonni do podejmowania większych decyzji inwestycyjnych.

Publikacja: 04.05.2004 14:40

Niepewność rozstrzygnie się dopiero po wotum zaufania, przynajmniej częściowo. W zasadzie nie ma wykrystalizowanego przekonania, czy Belce uda się, czy też nie, stworzyć rząd w pierwszym "rozdaniu". Jeśli nie - rynki obligacji i złotego osłabią się znacznie, ale nie drastycznie. Inwestorzy będą bowiem wciąż liczyć na zdobycie większości przez nowy rząd w trzecim "rozdaniu".

Inwestorzy na rynkach oceniają rząd Belki optymistycznie. Składa się on z wielu ekspertów, niezwiązanych bezpośrednio z polityką. Nie zrywa też z drugiej strony całkowicie z dotychczasową polityką. W rządzie pozostaje np. pozytywnie oceniany wicepremier ds. gospodarczych Jerzy Hausner.

"Na rynkach panuje umiarkowany optymizm. Jest wiara, że Belce się uda - jeśli nie za pierwszym razem, to za drugim, czyli w trzecim etapie konstytucyjnego wyłaniania nowego rządu. Takie jest generalne odczucie" - powiedział Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista Citibanku Handlowego.

Belka ma wygłosić expose 14 maja, co oznacza, że jeszcze tego samego dnia może dojść do głosowania nad wotum zaufania dla jego rządu. Wcześniej Krzysztof Janik, szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD), głównego zaplecza politycznego Belki, zapowiadał, że głosowanie powinno się odbyć najpóźniej do 6 maja.

Belce nadal jednak brakuje około 30 głosów do absolutnej większości dla swojego rządu. Oznacza to, że po przegranym wotum zaufania parlament zaproponuje kandydata na nowego premiera. Szanse, aby w tym "rozdaniu" został stworzony rząd, również są nikłe przy wymaganej absolutnej większości.

Reklama
Reklama

Dopiero za trzecim razem, kiedy ponownie prezydent wybiera kandydata (którym prawdopodobnie będzie znów Belka), głosowanie bazuje na zwykłej większości. To zwiększa znacznie szanse Belki.

Stąd też przegrana Belki w pierwszym "rozdaniu" oznaczać będzie jedynie umiarkowane osłabienie złotego i rynku obligacji. Przedłuży się okres zawieszenia, ale szanse na stworzenie przez niego rządu wciąż będą.

"Rynki będą do końca w niepewności, chyba, że rząd zostanie przyjęty w pierwszym głosowaniu - wtedy mielibyśmy umocnienie. Przy przegranej zobaczymy osłabienie, ale niezbyt duże" - powiedziała Zajdel-Kurowska.

Również Tomasz Zdyb, analityk Banku Pekao SA, spodziewa się, że niepewność na rynkach będzie się głównie przekładać na spory spokój wśród inwestorów, aż do momentu konkretnego rozwiązania się kwestii nowego rządu.

"Przegranie Belki w pierwszym głosowaniu doprowadzi do osłabienia złotego i obligacji, ale nie będzie to żadna tragedia. Złoty straci maksymalnie na wartości do 5% odchylenia od starego parytetu po jego słabej stronie z obecnego poziom ok. 3,15%" - powiedział Zdyb.

Do momentu głosowania rynki będą niejako w zawieszeniu. Wartość złotego i rentowności obligacji będą się bez wyraźniejszego trendu poruszać od informacji do informacji, np. o liczbie popierających Belkę posłów, czy też w zależności od zmian na rynkach światowych.

Reklama
Reklama

"Ogólnie ostrożność będzie mottem dla inwestorów w najbliższym czasie" - powiedział Zdyb.

Reakcja inwestorów może też w połowie maja zależeć od danych o inflacji w kwietniu (będą opublikowane 14 maja). To jest spora niewiadoma i ryzyko, biorąc pod uwagę ostatnie zamieszanie wokół cen żywności, możliwy znaczny wzrost inflacji i kwietniowe zaostrzenie nastawienia w polityce pieniężnej.

"Mogą się spiętrzyć dwa negatywne czynniki - przegrana Belki i wysoka inflacja. To może zwiększyć spodziewaną na dzień dzisiejszy negatywną reakcję rynków" - powiedziała Zajdel-Kurowska. "Ale najważniejsze i tak będzie trzecie głosowania nad nowym rządem" - dodała.We wtorek o godzinie 13:00 rentowność dwuletnich benchmarkowych obligacji kształtowała się na poziomie 7,08%, pięcioletnich 7,28%, a dziesięcioletnich 7,10%.

Na rynku walutowym odchylenie od starego parytetu wynosiło 3,15% po jego słabej stronie (wyliczenie Pekao SA). Dolar kosztował 3,9690 zł, a euro 4,7845 zł. Na rynkach światowych euro kosztowało zaś 1,2060 USD. (ISB)

Karolina Słowikowska

ks/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama