Międzynarodowy rynek naftowy zdominowały we wtorek obawy o bezpieczeństwo dostaw ropy z Bliskiego Wschodu. W efekcie ceny tego surowca wzrosły do najwyższego poziomu od wojny w Zatoce Perskiej z 1990 r. Powód do niepokoju dał zamach na pracowników firmy ABB w Arabii Saudyjskiej, w wyniku którego pięć osób poniosło śmierć. Incydent ten, w tydzień po nieudanym ataku na iracki terminal naftowy w Basrze, zwiększył nerwowość na rynku, gdyż wydarzył się w kraju, który jest największym eksporterem ropy na świecie. Na domiar złego, okazało się, że terroryści przeniknęli do saudyjskiego przemysłu naftowego, co może grozić dalszymi zamachami.
Dodatkowo do wzrostu cen ropy przyczyniło się ograniczenie produkcji benzyny w kilku amerykańskich rafineriach w stanie Teksas. Przestoje zostały spowodowane przez sztormy i pożar. W Londynie baryłka gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała po południu 35,84 USD, wobec 34,48 USD w końcu sesji piątkowej.
Notowania złota wzrosły we wtorek najmocniej od przeszło miesiąca. Bezpośrednim powodem było osłabienie dolara wobec euro, które zwiększyło atrakcyjność tego kruszcu jako bezpiecznej lokaty kapitału. Do wzmocnienia wspólnej waluty europejskiej przyczyniła się dalsza poprawa w kwietniu nastrojów francuskich konsumentów, która zmniejszyła szanse obniżenia w najbliższych miesiącach podstawowej stopy procentowej przez EBC.
Wprawdzie oczekiwano, że Zarząd Rezerwy Federalnej USA zapowie zaostrzenie polityki pieniężnej, ale - zdaniem ekspertów - czynnik ten został już uwzględniony w zmianach notowań złota, toteż nie sądzono, by ich zwyżka miała być zahamowana. Na nowojorskim rynku Comex metal ten z dostawą w czerwcu zdrożał o 5,20 USD, do 392,70 USD za uncję.
Przez trzecią sesję z rzędu drożała miedź. Impuls do wzrostu notowań dała wiadomość o dalszym zmniejszeniu zapasów tego surowca. W magazynach nadzorowanych przez Londyńską Giełdę Metali spadły one o 0,9%, do 151 200 ton, tj. najniższego poziomu od prawie siedmiu lat. Tymczasem w bieżącym roku oczekuje się zwiększonego popytu na miedź i w konsekwencji deficytu sięgającego 600 000 ton. Przewidywania te, a także dane, które wykazały wzrost w marcu zamówień w amerykańskim przemyśle, przeważyły nad obawami z końca kwietnia, że dojdzie do zmniejszenia zapotrzebowania w Chinach. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj 2706 USD, wobec 2652 USD w piątek.