Układ sił na polskim rynku ERP jest nienaturalny. Na całym świecie udział SAP w tym segmencie jest ok. 2,5 razy większy niż Oracle. Tymczasem w Polsce nasze pozycje są bardzo zbliżone. Jest tak już od trzech lat. Oczywiście, bardzo nam to pomaga. W praktyce oznacza bowiem, że nie jesteśmy pomijani prawie w żadnym zapytaniu przetargowym. Widać natomiast wyraźną polaryzację, jeśli chodzi o obsługiwane branże. Jako że SAP wszedł na rynek o cztery lata wcześniej niż my, ma bardzo silną pozycję w przemyśle. Mam na myśli takie przedsiębiorstwa, jak Orlen czy KGHM. Z kolei Oracle jest praktycznie bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o bankowość i finanse, choć udaje nam się także pozyskiwać kontrakty w innych branżach. Przykładami mogą być Animex, Polpharma, PKP czy PGF. Nasze rozwiązania zostały wybrane także do obsługi systemu budżetowania Ministerstwa Finansów oraz Agencji Płatnika w ARiMR.
SAP podkreśla, że jako jedyny ma w ofercie 25 rozwiązań skierowanych do konkretnych branż...
Rzeczywiście, jest to bardzo zręczny zabieg marketingowy. Nasza filozofia jest inna. Nie przychodzimy do klienta i nie mówimy mu, że wiemy, co jest dla niego najlepsze, tylko pozwalamy przetestować rozwiązanie najczęściej używane przez daną branżę.
Sam Pan zauważył, że w Europie Zachodniej udział SAP w ERP sięga 50%. Oznacza to, że podział sił na polskim rynku jest nietypowy. Nie obawia się Pan w związku z tym, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej obróci się to na niekorzyść Oracle?
Rzeczywiście, są takie obawy. Trudno przewidzieć rozwój sytuacji. Robimy wszystko, aby nasz udział zachować. Przede wszystkim dbamy o klientów, a systemy ERP w dużej mierze sprzedają się przez referencje. Oczywiście, trudno budować wizję przyszłości na tym, co stało się w przeszłości. Polska z jednej strony będzie w Europie, ale z drugiej - zostanie Polską ze swoją specyfiką. Oracle przekonał wielu dużych klientów europejskich do siebie i będzie to robił również w Polsce, mając do tego dobrą pozycję wyjściową. Będziemy dużo bardziej elastyczni niż SAP, bo wiemy, że startujemy z pozycji nr 2 na świecie. Tylko tym możemy wygrać. Jestem przeciwnikiem twierdzenia, że "Europa" coś w Polsce dla SAP-a załatwi.
Czy przypadkiem nie jest jednak tak, że jeśli chodzi o informatyzację administracji państwowej, w Unii Europejskiej są "naciski", by wykonawcami takich zleceń były firmy europejskie?