Indeks WIG20 stracił od połowy kwietnia, kiedy odnotował historyczne maksimum, już ponad 13%. Do spadków przyłączyły się również silne dotąd spółki z sektora średnich firm (MIDWIG od początku maja stracił 8%). - Spadki na GPW nie są zaskoczeniem. Wszyscy spodziewali się korekty, tylko być może nie aż takiej - mówi Paweł Roszczyk, szef departamentu emisji i gwarancji Centralnego Domu Maklerskiego Pekao.
Dobrą koniunkturę na giełdzie udało się jeszcze wykorzystać między innymi deweloperowi Globe Trade Centre, który z powodzeniem uplasował na rynku największą od kilku lat ofertę akcji. Przypomnijmy jednak, że nie było to pierwsze podejście GTC do debiutu giełdowego. W roku 2000 spółka natrafiła na gwałtowną przecenę na rynkach akcji i jej oferta się nie powiodła. Czy ten scenariusz nie grozi spółkom wybierającym się teraz na giełdę?
- Historia pokazała, że gdy na rynek wtórny wkracza bessa, na rynku pierwotnym przez jakiś czas wciąż trwa hossa - zauważa Rafał Abratański, wiceprezes Internetowego Domu Maklerskiego. Wynika to z faktu, że rynek ten charakteryzuje się, co do zasady, dłuższym horyzontem inwestycji. Jednak dalsze spadki niewątpliwie ostudzą entuzjazm chętnych do kupna nowych akcji. - W pierwszej kolejności zaniepokojenie będzie widoczne u inwestorów indywidualnych, gdyż oni inwestują "na krótko" - uważa P. Roszczyk. Na razie, biura oferujące papiery nowych podmiotów trzymają się harmonogramów i nie zamierzają przekładać ofert na "lepsze czasy".
Mirosław Tkaczuk, dyrektor biura operacji kapitałowych DM Banku Handlowego (będzie plasował na rynku akcje JC Auto), uważa, że inwestorzy zawsze będą chcieli kupować "świeże" papiery. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której akcje dobrej spółki nie znajdą nabywców. Należy mieć jednak na uwadze, że czynnikiem decydującym o popycie będzie cena - mówi.
- Trudno określić, o ile musiałby jeszcze spaść WIG, aby inwestorzy odwrócili się od rynku pierwotnego. Wszystko pokaże "testowanie" najbliższych ofert publicznych - uważa P. Roszczyk. Przedstawiciele domów maklerskich są zgodni, że w przypadku utrzymujących się spadków na GPW, inwestorzy będą baczniej przyglądać się temu, co się dzieje na rynku pierwotnym. W przypadku, gdyby któraś z emisji się nie powiodła lub mielibyśmy do czynienia z gwałtownym spadkiem kursu tuż po debiucie, nerwowość mogłaby zawitać też na ten rynek.