Niedźwiedzie nie tracą przewagi "wypracowanej" na początku maja. Popyt nie jest jak na razie w stanie wykorzystać szansy wynikającej z dość dużego wyprzedania rynku. Spadku nie powstrzymało wczoraj 50-proc. zniesienie kilkumiesięcznego trendu wzrostowego (ok. 1650 pkt). Niedźwiedzie pozostawiły po sobie przeszkody, które będą trudne do sforsowania. Seria czarnych świec, szeroka luka bessy - to wszystko odstrasza od prób gry na ruch w górę. Trend spadkowy potwierdza zniżkujący MACD na wykresie tygodniowym.
Oscylator stochastyczny osiągnął bardzo niski poziom - tak nisko był ostatnio w końcu listopada, po czym kontrakty ruszyły w górę. Co z tego faktu wynika dla inwestorów? Wyprzedanie oscylatorów ostrzega przede wszystkim przed otwieraniem nowych krótkich pozycji. I to w zasadzie tyle, co można stwierdzić na ten temat. W warunkach bardzo silnego trendu spadkowego - a z takim mamy właśnie do czynienia - wyprzedanie wcale nie musi prowadzić do mocniejszego odbicia. Może to być jedynie sygnał parodniowej konsolidacji lub łagodnego wzrostu. W takich warunkach wzrośnie też zmienność, zmuszając do stosowania szerszych linii obrony. Wydaje się, że otwieranie długich pozycji nie wchodzi na razie w rachubę.
Wielu graczy oczekuje odbicia w okolicy 1600 pkt. Tym bardziej, że nieco powyżej - na poziomie 1612 pkt - znajduje się wsparcie wynikające z dołka z 29 stycznia. Teoretycznie to właśnie tam można się spodziewać korekty trwającego trendu. Pewnym problemem jest być może właśnie owo powszechne oczekiwanie, że psychologiczna bariera 1600 pkt powstrzyma zniżkę. Z uwagi na to, że większość się zazwyczaj myli, nie da się wykluczyć, że kontrakty bez większych trudności przebiją wsparcie i zatrzymają się dopiero gdzieś nieco poniżej.