Na początku piątkowej sesji nastąpiło słabe odreagowanie wcześniejszego spadku. Później rynek zapadł w letarg i tkwił w tym stanie aż do zamknięcia. W rezultacie na wykresie powstała mała czarna świeczka. Razem z czwartkowym długim czarnym korpusem tworzy ona harami. Formacja ta w obecnym kontekście ma raczej pozytywną wymowę. Niestety fakt, że składa się z dwóch czarnych świec (a nie z białej i czarnej) obniża jej wiarygodność.
W krótkoterminowym obrazie rynku ostatnio nastąpiła niewielka poprawa. Oprócz wspomnianej formacji świecowej chodzi o wahanie notowań, które miały miejsce w mijającym tygodniu. Mimo przewagi spadków wygląda to nieco lepiej, niż spadek beż żadnych korekt. Pozytywne jest też to, że RSI od poniedziałku znajduje się w strefie wyprzedania i nawet utworzył tam małą dywergencję. Wszystko to sugeruje wystąpienie wzrostowej korekty. Jej zasięg trudno precyzyjnie wyznaczyć, ale wydaje się że opór w pobliżu 1700 pkt wyznaczony przez poniedziałkową lukę i dołek z 19 marca nie zostanie pokonany.
Później spodziewam się kontynuacji spadków. Wynika to z dwóch faktów. Po pierwsze niedawne spadki spowodowały pojawienie się szeregu sygnałów oznaczających zmianę głównego trendu na spadkowy. Chodzi tu o wybicie dołem z kilkumiesięcznego wzrostowego kanału trendowego, przełamanie linii trendu rozpoczynających się jeszcze w marcu 2003, spadek MACD poniżej poziomu równowagi i wiele innych. Po drugie, na razie nie ma sygnałów zapowiadających kolejną zmianę trendu, tym razem na wzrostowy. Najlepiej widać to na wykresie tygodniowym, gdzie powstała czarna świeca poprzedzona szeroką luką bessy. Dynamika spadku jest bardzo duża (poza kilkoma ostatnimi sesjami, kiedy RSI utworzył wspomnianą dywergencję).
Osobny problem to prognozowany zasięg spadków. Ostatnia fala spadkowa nie zniosła nawet 38% hossy trwającej od jesieni 2002. Z teorii Elliotta wynika spadek w okolice dna czwartej fali hossy, czyli listopadowego dołka (1409 pkt). Oznaczałoby to zniesienie nieco ponad 50% hossy, co wydaje się dość prawdopodobne.