Pod koniec kwietnia sąd ogłosił upadłość naprawczą Centrozapu. - Prowadzimy rozmowy z wierzycielami. Przygotowany projekt zakłada pełną konwersję długów na akcje. Mamy szansę zacząć działalność z wyczyszczonym bilansem, bez zobowiązań i z dodatnimi kapitałami - zapewnia szef Centrozapu.
Za tydzień sądny dzień
Dziś największym wierzycielem spółki jest Skarb Państwa. O tym, czy tak będzie dalej, zadecyduje 24 maja sąd, który orzeknie w tzw. sprawie radiometrów. Fiskus zarzucił spółce wyłudzenie w 1996 r. zwrotu podatku VAT i domaga się od niej ok. 25 mln zł. - Uważam, że mamy duże szanse na pozytywny wyrok. Do firmy, razem z odsetkami, wróciłoby ok. 8 mln zł, które już zapłaciliśmy - ocenia I. Król.
Jeżeli spółka wygra, to największym wierzycielem zostałby Stalexport (jego należności to ok. 16 mln zł). - Przyznaję, że prowadzimy dialog z Centrozapem - mówi Marek Cywiński, dyrektor biura strategii Stalexportu, zajmującego się handlem wyrobami hutniczymi. - W konwersji widzimy szansę na odzyskanie pieniędzy. Warunek poparcia projektu to poznanie szczegółów dotyczących wznowienia działalności Centrozapu i świadomość, że emisję poprą pozostali wierzyciele - dodaje.
Obie strony liczą na korzyści płynące z powiązań kapitałowych. - Nasze oferty uzupełniałyby się - twierdzi M. Cywiński. Dodaje, że silną stroną Centrozapu jest rozpoznawalny na świecie znak firmowy. Pozostali najwięksi wierzyciele Centrozapu to m.in. ING Bank Śląski i Bank Przemysłowy (w przybliżeniu po ok. 9 mln zł), Bank Handlowy (8 mln zł) czy Narodowy i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (12 mln zł).