- Idziemy zgodnie z budżetem i nie widzimy zagrożeń dla prognozy. Zysk netto powinien narastać w szczególności w II połowie roku - komentuje Grzegorz Dzik, prezes Impela. - Niewykluczone, że roczna sprzedaż będzie wyższa od zakładanej - dodaje Sławomir Borkowski, dyrektor ds. rozwoju wrocławskiej spółki.

Przychody grupy wzrosły na koniec marca o ponad 16% (w porównaniu ze średnią kwartalną z 2003 r. - rok temu spółka nie była na GPW i nie publikowała raportów). - Wpływ na to miała w głównej mierze podstawowa działalność Impela, czyli usługi porządkowo-czystościowe oraz ochrona - komentuje G. Dzik. Pierwszy z filarów przyniósł ponad 42% sprzedaży, drugi - niemal 40%. Usługi zbiorowego żywienia dały 10,6% przychodów. - Coraz większą rolę odgrywa zarządzanie nieruchomościami, gdzie umocniliśmy pozycję, przejmując spółkę GP Bis. Myślę, że podobnie jak pranie, usługa ta będzie rozwijać się w przyszłym roku najszybciej - dodaje prezes. Na początku 2005 r. rusza nowy kompleks pralniczy, ulokowany w Legnickiej Strefie Ekonomicznej. Impel liczy na eksport usług do Niemiec.

Marża EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) spadła w I kw. do 7,2%, z 9,9% w 2003 r. Wpływ na to miał spadek dotacji z tytułu statusu Zakładu Pracy Chronionej (z 21,6% przychodów w 2003 r. do 14,6% w I kw.). - Byliśmy przygotowani do nowych regulacji. Dzięki działaniom restrukturyzacyjnym, konsolidacji grupy, większym przychodom udało się obniżyć zyski w mniejszym stopniu, niż spadły dotacje. Oznacza to, że jesteśmy w coraz mniejszym stopniu od nich zależni - mówi Sławomir Borkowski.

W najbliższych dniach Impel może sprzedać spółkę MegaCom (handel telefonami komórkowymi). - To nie jest obszar naszego biznesu. Wpływ transakcji będzie miał neutralny wpływ na wynik grupy - uważa Sławomir Borkowski.