Międzynarodowym rynkiem naftowym wstrząsnęła w poniedziałek wiadomość o zamachu bombowym, w wyniku którego poniósł śmierć przewodniczący powołanej przez Amerykanów irackiej Rady Zarządzającej Izeddine Salim. Wzmogła ona obawy, że destabilizacja sytuacji politycznej w Iraku może utrudnić dostawy ropy z Bliskiego Wschodu. Powód do niepokoju dały również cztery zamachy na oddziały brytyjskiego banku HSBC w Ankarze i Stambule. Przez Turcję przechodzi bowiem rurociąg łączący pola naftowe w północnym Iraku z portem w Ceyhan, a cieśniny Bosfor i Dardanele są ważną drogą wykorzystywaną do eksportu rosyjskiej ropy.
Uczestników rynku niepokoił też niski stan zapasów benzyny w USA przed rozpoczynającym się za dwa tygodnie sezonem motoryzacyjnym, a także ograniczone możliwości zwiększenia wydobycia przez kraje OPEC. W tej atmosferze notowania ropy osiągnęły w Nowym Jorku przejściowo rekordowy poziom 41,85 USD za baryłkę. W Londynie cena gatunku Brent z dostawą w lipcu podniosła się na początku dnia do 38,50 USD za baryłkę, tj. najwyższego poziomu od trzynastu i pół roku. W dalszej części sesji wzrost został jednak odwrócony i po południu cena ropy Brent wynosiła 37,40 USD w porównaniu z 37,86 USD w końcu sesji piątkowej.
Niepokój wywołany zamachami w Iraku i Turcji sprawił, że notowania złota podniosły się najbardziej od siedmiu tygodni. Kruszec ten zyskał bowiem na atrakcyjności jako bezpieczna lokata kapitału. Zwyżce jego ceny sprzyjało też osłabienie dolara w stosunku do euro i innych walut. Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w czerwcu zdrożało o 5,20 USD do 382,30 USD za uncję.
Tymczasem na rynku miedzi nastąpił spadek notowań. Bezpośrednią przyczyną było zwiększenie o 325 ton do 145 950 ton zapasów tego surowca nadzorowanych przez Londyńską Giełdę Metali. Zmiana ta, trzecia od początku roku, mogła świadczyć o mniejszym popycie w Azji, a szczególnie w Chinach, gdzie oczekuje się zaostrzenia polityki pieniężnej i przyhamowania wzrostu gospodarczego. Rezerwy miedzi są wciąż o około 80% mniejsze niż rok temu. Jednak malejące zainteresowanie miedzią ze strony funduszy hedgingowych oraz innych spekulantów może - zdaniem ekspertów - pobudzić dalszą zniżkę jej notowań, zwłaszcza że surowiec ten jest o ponad połowę droższy niż przed rokiem. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi w kontraktach trzymiesięcznych płacono w poniedziałek 2569 USD w porównaniu z 2594 USD w końcu zeszłego tygodnia.