Bank, którego nazwy nie podano, zawiadomił wczoraj Jukos, że może on nie wywiązać się ze spłaty kredytu w wysokości 1,6 mld USD. Dyrektor finansowy spółki Bruce Misamore już przed miesiącem uprzedzał, że może ona być ostrzeżona o zagrożeniu kredytu tej wielkości zorganizowanego przez Societe Generale, trzeci pod względem wielkości bank francuski.
Kredyt był gwarantowany przez grupę Menatep, największego akcjonariusza Jukosu. Spółka poinformowała też, że banki, wśród których wymieniono Citigroup i Societe Generale, mogą zająć część jej przychodów z eksportu ropy naftowej na spłatę odsetek od innego kredytu w wysokości 1 mld USD. Rosyjski sąd zablokował aktywa Jukosu, aby zapewnić zwrócenie przez spółkę 3,4 mld USD zaległych podatków.
Wczoraj policja ponownie rewidowała siedzibę Jukosu w Moskwie. Tym razem w poszukiwaniu dokumentów podatkowych związanych z jego spółką córką Samaranieftiegaz. Fiskus domaga się od niej 3 mld rubli podatków niezapłaconych w latach 1996-2000. Jukos odrzucił przedstawione w grudniu zarzuty organu skarbowego. Jutro przed moskiewskim sądem rozpocznie się proces w tej sprawie.
- Wygląda na to, że banki zaczynają dystansować się od Jukosu. Wprawdzie ich naciski skierowane są na grupę Menatep, ale to Jukos wciąż ma olbrzymie wpływy gotówkowe - powiedział Roland Nash, główny strateg moskiewskiego banku inwestycyjnego Renaissance Capital. Akcje Jukosu na moskiewskiej giełdzie staniały wczoraj o 5,5%, do 280,04 rubla (10 USD).
Największy akcjonariusz i były prezes Jukosu Michaił Chodorkowski od 25 października przebywa w areszcie pod zarzutem malwersacji i niepłacenia podatków. Odrzuca te oskarżenia, utrzymując, że padł ofiarą politycznej zemsty, gdyż zaangażował się w działalność opozycyjną przeciwko prezydentowi Putinowi.