Kryteria z Maastricht, warunkujące wejście do strefy euro, Polska ma spełnić w 2007 roku. Wspólną europejską walutę moglibyśmy wtedy przyjąć dwa lata później. Aby spełnić kryteria, trzeba będzie jednak zaostrzyć politykę fiskalną, a to z kolei przełoży się na spowolnienie wzrostu gospodarczego. W latach 2005-2007 PKB będzie rósł w tempie ponad 5% co roku, potem wzrost gospodarczy ma nieco zwolnić. W 2008 roku będzie to 4,5%, a rok później 4,6%. W każdym z kolejnych lat, aż do roku 2030, wzrost PKB ma wynosić co najmniej 5%.
Bieżący rok ma być ostatnim, w którym będzie się zmniejszać zatrudnienie. Od przyszłego roku ma ono stale rosnąć, a w 2007 wzrost ten wyniesie aż 2,5%. Potem tempo nieco spadnie, ale nadal miejsc pracy ma przybywać. W 2013 roku przeciętne zatrudnienie w gospodarce narodowej miałoby wynieść prawie 9,57 mln osób (obecnie nieco ponad 8,5 mln). Wskaźnik zatrudnienia (osób powyżej 15 roku życia) miałby wzrosnąć z obecnych 43,5% do 56,6% w 2030 roku .
Jednocześnie, co oczywiste, ma się zmniejszać bezrobocie. W 2010 roku jego stopa miałaby wynieść mniej niż 14%, 10 lat później spadłaby do 9%, a w roku 2030 odsetek bezrobotnych miałby wynosić zaledwie 1,8%.
W założeniach do NPR oszacowano, że w latach 2007-2013 na rozwój Polska może otrzymać z Unii Europejskiej ponad 50 mld euro. Do końca 2006 roku z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności mamy dostać 12,8 mld euro.
Ten zastrzyk finansowy będzie miał bezpośrednie przełożenie na wzrost inwestycji. W latach 2005 i 2006 mają one wzrosnąć odpowiednio o 11,5 i ponad 12%. Potem wzrost będzie mniej dynamiczny, ale do roku 2013 utrzyma się wciąż na poziomie ponad 8,8% co roku. W kolejnych latach ma wynosić 8% rocznie.