Dotychczas każda firma, która chciała otrzymać pomoc publiczną (np. dotacje, pożyczki czy umorzenie długów) musiała uzyskać akceptację Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od 1 maja rolę UOKiK przejęła Komisja Europejska. Wiele instytucji, udzielających takiej pomocy, przypomniało sobie o tym dopiero pod koniec kwietnia. Wtedy też do UOKiK zaczęła napływać fala korespondencji. - Np. PFRON przysyłał po kilkadziesiąt wniosków dziennie - mówi Piotr Pełka, dyrektor Departamentu Monitorowania Pomocy Publicznej UOKiK. W ostatnich dniach kwietnia uaktywniły się także inne instytucje: Ministerstwo Skarbu Państwa, urzędy skarbowe, Agencja Restrukturyzacji Przemysłu, gminy. Niestety, urzędnicy z UOKiK nie byli w stanie zaopiniować przed końcem miesiąca wszystkich wniosków. Spora ich część musiała być umorzona. - Zawiniły te instytucje, które zbyt późno przesłały do nas wnioski - uważa P. Pełka.
Wnioskodawcy, którzy nie zdążyli przed 1 maja, będą musieli rozpocząć starania o pomoc od początku. Ile to potrwa? - Komisja Europejska ma dwa miesiące na wydanie opinii - wyjaśnia dyr. Pełka. Jeśli jednak zażąda uzupełnienia wniosku, czas na jego zaopiniowanie zaczyna się liczyć od początku.
Opinii Komisji Europejskiej nie będą wymagały te wnioski, które dotyczą pomocy udzielanej w ramach zaaprobowanych już przez nią programów. Przed naszym wejściem do Wspólnoty UOKiK wysłał do KE 45 takich programów. Do Brukseli trafiło również 12 wniosków dotyczących pomocy indywidualnej. Są one podstawą udzielania przedsiębiorcom pomocy z funduszy publicznych. Urząd czeka teraz na odpowiedzi Komisji.
Komisja Europejska nie tylko opiniuje wnioski i programy, ale także sprawdza sposób udzielania pomocy publicznej polskim firmom. Piotr Pełka spodziewa się kontroli wielu dotychczasowych działań pomocowych. Zbadane przez brukselskich urzędników będą, jego zdaniem, m.in. pomoc dla stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie oraz wsparcie dla Daewoo FSO.