Ropa naftowa trochę wczoraj staniała po gwałtownej poniedziałkowej zwyżce, o której przesądziły wieczorne informacje o kolejnym akcie sabotażu w Iraku i wstrzymaniu pracy na wenezuelskiej platformie wiertniczej MARS w Zatoce Meksykańskiej. Zamach w pobliżu Kirkuku unieruchomił trzecią co do wielkości iracką rafinerię, a platforma MARS, z której dziennie pompowano 150 tys. baryłek ropy, ma być nieczynna przez najbliższe dwa, a może nawet trzy tygodnie.
W obecnej sytuacji paliwowej rynek jest niesłychanie wyczulony na wszelkie zakłócenia dostaw nie tylko z Bliskiego Wschodu, ale również z Nigerii czy właśnie z Wenezueli. O wysokim poziomie cen ropy decyduje bowiem obawa, że w tym sezonie letnim może brakować benzyny w Stanach Zjednoczonych. Do uspokojenia nastrojów nie wystarczają już nawet solenne zapewnienia Arabii Saudyjskiej o zwiększeniu produkcji.
W rezultacie ropa w Londynie w poniedziałek zdrożała aż o 4,6%, a w Nowym Jorku jej cena na zamknięciu ustanowiła rekord - 41,72 USD. Tak znacznego skoku nie zdołano zniwelować w czasie wczorajszych notowań. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w lipcu kosztowała po południu 37,62 USD wobec 38,17 USD na poniedziałkowym zamknięciu.
Wysokie ceny ropy pogorszyły nastroje na rynku metali. Inwestorzy obawiają się, że drogie paliwa spowolnią wzrost gospodarczy, a w rezultacie spadnie popyt na miedź, aluminium czy nikiel. Chcąc zapobiec inflacji wywołanej cenami paliw, banki centralne będą musiały podnieść stopy procentowe. Zwiększenie kosztów kredytów może zaś ograniczyć działalność gospodarczą, a tym samym popyt na surowce. Miedź używana do produkcji przewodów, kabli i wyrobów elektronicznych oraz w budownictwie staniała o 0,7%. Na Międzynarodowej Giełdzie Metali w Londynie za tonę miedzi płacono po południu 2671 USD w porównaniu z 2690 USD na poniedziałkowym zamk-nięciu.
Kontrakty terminowe na złoto odnotowały największą 3-dniową zwyżkę od połowy marca, o czym zdecydował kolejny spadek kursu dolara wobec euro. Zwiększyło to popyt na złoto ze strony inwestorów chcących zabezpieczyć się przed spadkiem wartości innych aktywów denominowanych w dolarach. Wiadomości o sabotażu w pobliżu Kirkuku i wybuchu na moście łączącym Nadżaf z Karbalą też zwiększyły popyt na złoto, gdyż rośnie on zawsze w niespokojnych czasach. Uncja złota z dostawą w czerwcu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 3,5 USD (0,9%) do 389,2 USD.