Zmiany cen ropy naftowej na światowych rynkach stały się ostatnio jednym z głównych czynników determinujących zachowanie rynków kapitałowych. Przełamanie na początku maja przez ceny ropy ważnych oporów z lutego-marca 2003 r. (przed atakiem USA na Irak) oraz września 2000 r. i późniejszy skok powyżej 40 dolarów za baryłkę do poziomu z końca 1990 r. (po ataku Iraku na Kuwejt) i z początku lat 80. miał wyraźny, silny związek z ostatnimi spadkami cen obligacji i akcji. Wzrost cen ropy w okolice ponad 20-letnich maksimów jest tylko jeszcze jednym echem inflacyjnego trendu, który wcześniej wyniósł średni poziom cen surowców mierzony indeksem CRB do 23-letniego maksimum. Ciągle jeszcze zwyżkujące ceny surowców i już nie drożejące akcje, to typowy obraz okolic końca wzrostowej fazy cyklu gospodarczego, który ostatnio można było obserwować na wiosnę i latem 2000 r.
Ostatnia zwyżka cen ropy mogła być jednak nieco zaskakująca, jako że nastąpiła już po tym, jak zapasy ropy naftowej w USA wzrosły z historycznego minimum w styczniu do półtorarocznego maksimum w maju. W minionej dekadzie, gdy następował analogiczny wzrost zapasów (1993 r., 1997 r. i 2001 r.) ceny surowca swój cykliczny szczyt miały już za sobą. Wyraźne zaburzenie korelacji pomiędzy obiema seriami widać tylko w pierwszej połowie 1990 r., kiedy - zapewne wskutek szczęśliwego zbiegu okoliczności - poziom zapasów ropy w USA osiągnął historyczne maksimum dokładnie tuż przed napaścią Iraku na Kuwejt i późniejszym 2-krotnym skokiem ceny ropy.
Być może obecnie swoją rolę odgrywa popyt generowany przez przegrzewającą się gospodarkę Chin, które już stały się drugim światowym importerem tego surowca. Być może rynek ropy uwzględnił w jej cenie przebieg okupacji Iraku (szoki naftowe lat 70. nastąpiły po tym, jak USA wycofały się z Wietnamu). Zakładam, że wiosenny spadek cen akcji zakończy się dopiero, gdy ropa przestanie drożeć, a "letniej zwyżce" na rynkach akcji towarzyszyć będzie ruch powrotny cen ropy do silnego wsparcia na poziomie 38 USD (Nymex).