Przez ponad dwa tygodnie większość obserwatorów rynku mówiła o luce bessy z 10 maja. Nie bez przyczyny spodziewano się, że będzie ona miała kluczowe znaczenie dla krótkoterminowej koniunktury. Pokonanie górnej granicy luki - psychologicznej bariery 1700 pkt - miało doprowadzić do zdecydowanego powrotu kupujących. Mogło się wydawać, że inwestorzy wręcz czekają na ten sygnał, by przyłączyć się do gry. Z drugiej strony, odbicie od luki miało skutkować szybką przeceną.
Tak jak często to jednak bywa, powszechność oczekiwań co do konkretnego zachowania rynku powoduje, że rzeczywistość ostatecznie odbiega od modelowego scenariusza. Luka bessy została w pełni zapełniona, a WIG20 nawet przez moment znalazł się na poziomie 1717 pkt (notabene w okolicy szczytu ubiegłorocznej hossy). Fakt ten wcale nie wywołał jednak entuzjazmu i napływu nowych środków na rynek. To nie świadczy dobrze o sile popytu.
Nadal konsolidacja
Dwa tygodnie temu pisałem, że rynek może czekać konsolidacja. Wówczas na wykresie tygodniowym pojawiła się długa biała świeca, która sygnalizowała, że do kontynuacji spadków nie dojdzie tak łatwo. Wnioski te pozostają w mocy. Granice trendu bocznego wyznaczają obecnie wartości: 1600-1700 pkt. Tezę tę potwierdzają obroty. Od czasu zakończenia fali spadkowej aktywność graczy osłabła. Wiele wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu nie dojdzie do rozstrzygnięć. Ruchy indeksu ponownie mogą być niewielkie, a huśtawka nastrojów raczej nie ustąpi miejsca silnemu trendowi. Różnica będzie raczej taka, że teraz generalny kierunek może być lekko spadkowy. Taką możliwość sugeruje oscylator stochastyczny, który tworzy swoistą formację podwójnego szczytu. W sytuacji trendu bocznego takiego jak obecnie oscylatory są zazwyczaj o wiele bardziej przydatne.
Alternatywne scenariusze