- Plotki na temat sprzedaży przez prezesa Ryszarda Krauzego akcji Prokomu są nieprawdziwe. Nie wiem, kto je rozpuszcza - zapewniła Agnieszka Dziedzic, rzecznik spółki. Nie była to pierwsza tego typu informacja na temat Prokomu. Co jakiś czas jak bumerang wracają one na rynek, dlatego inwestorzy nie przykładają do takich sensacji większej wagi.
Specjaliści uważają, że obecna wycena Prokomu ogranicza właściwie do zera prawdopodobieństwo, że główny akcjonariusz chciałby teraz sprzedać papiery. Jeszcze trzy miesiące temu kurs sięgał ponad 220 zł. Teraz jest o 20% niższy. Analiza techniczna podpowiada, że w średnim - kilkumiesięcznym - horyzoncie raczej nie ma szans powrócić do marcowego maksimum. Także fundamenty spółki nie dają podstaw do wzrostu notowań. Dostrzegają to specjaliści. ING wycenia akcje spółki na zaledwie 149 zł.
- Sporo inwestorów kupowało akcje powyżej 200 zł. Obecna wycena nie może ich zadowalać. Rynek nie raz był świadkiem, że dobry news może wydatnie pomóc w podciągnięciu kursu - skomentował jeden z zarządzających. - Wtedy, nawet jeśli plotka okaże się nieprawdziwa, nikt nie ma powodów do narzekania - dodał. Tym razem prosty mechanizm nie zadziałał.
Eksperci są jednak zgodni, że prędzej czy później polskie spółki informatyczne zostaną wykupione przez zagraniczne koncerny. W większości krajów europejskich rynki informatyczne są opanowane przez światowe giganty, ale lokalnym spółkom, które zachowały samodzielność, przypada rola podwykonawców. - Wszystko jest kwestią czasu, ale moment, kiedy na naszym rynku dojdzie do spektakularnych fuzji i przejęć, jest trudny do przewidzenia - podsumował Przemysław Sawala-Uryasz z CA IB.