Pierwsze sesje nowego tygodnia nie zmieniły obrazu rynku. Wykres indeksu WIG20 już od kilku tygodni pozostaje w trendzie bocznym między 1615 i 1700 pkt. Ubiegłe tygodniowe próby sforsowania oporu zakończyły się niepowodzeniem i aktualnie wykres indeksu podąża w kierunku dolnego ograniczenia trendu bocznego. Wczorajsza sesja również upłynęła w nudnej atmosferze przy niewielkich wahaniach kursów i zmniejszonym wolumenie obrotów. Na tle rynku nadal negatywnie wyróżnia się sektor bankowy, któremu najwyraźniej ciążą oczekiwane duże oferty podażowe. Ostatecznie po naprawdę nieciekawej sesji kurs indeksu największych spółek zakończył dzień bez większych zmian.

Technicznie sytuacja rodzimej giełdy już od dłuższego czasu pozostaje bez zmian. Panujący od kilku tygodni trend boczny ma się dobrze i na razie nie widać oznak zmiany swego rodzaju patowej sytuacji. Zbliżający się okres wakacyjny też raczej nie wpłynie na wzrost aktywności inwestorów. Może się więc okazać, że kolejne tygodnie upłyną w nużącym trendzie horyzontalnym. W krótkim terminie wykres indeksu zbliża się do wsparcia na poziomie 1615 pkt. Oscylatory szybkie (Williams'%R, Stochastic) informują już o wyprzedaniu rynku - w trendzie bocznym wskaźniki te generują dosyć wiarygodne sygnały. Niekorzystnie natomiast przedstawia się MACD, który po zbliżeniu się do poziomu równowagi ponownie zaczął zniżkować. Wygenerowanie sygnału sprzedaży przez ten wskaźnik będzie negatywnym zjawiskiem. Natomiast w przypadku dalszych spadków potwierdzeniem zmiany trendu będzie przełamanie poziomu ostatniego dołka przez MACD. Pozostałe wskaźniki zachowują się typowo dla trendu bocznego, wyhamowując stopniowo swoje oscylacje.

Po publikacji gorszych od oczekiwań danych o inflacji w USA prawdopodobieństwo wzrostu stóp w Stanach powinno być wyższe, co może negatywnie odbić się na tamtejszych, wykupionych giełdach. Optymiści wskażą jednak na stabilizację wskaźnika inflacji bazowej. Osobiście sądzę, że właśnie giełdy amerykańskie stanowią jedno z większych zagrożeń dla rodzimej giełdy.