Mijają dwa tygodnie od porażki, jaką poniósł popyt na poziomie oporu, wyznaczanego przez lukę bessy z 10 maja - długi górny cień świecy praktycznie zakrył jej obszar, jednak samo zamknięcie nie wykroczyło poza granicę na 1716 pkt. Z wydatną pomocą długoterminowej linii trendu, EMA-55 oraz jednego ze zniesień kwietniowej bessy podaż zyskała przewagę wystarczającą, by zepchnąć notowania pochodnej z linii miesięcznego trendu. Wybicie z domniemanego klina nie ma jednak tej samej dynamiki, jaką miał pierwszy kwietniowy impuls, dzięki czemu po wtorkowym harami niskiej ceny, kontrakty zatrzymały się w okolicach 1650 pkt. Formacja ta, gdyby została zrealizowana, mogłaby stanowić odskocznię do szerszego ruchu wzrostowego, nawet w okolice 1690-1700 pkt. Warunkiem powodzenia takiej próby jest przymknięcie luki z 19 maja i zamknięcie ponad poziomem 1669 pkt, czyli powyżej poniedziałkowego otwarcia.
Obecne zatrzymanie rynku w okolicy 1640-1650 pkt jakkolwiek je nazwiemy: prawym ramieniem formacji RGR (na kontynuację spadków), czy też ruchem powrotnym do podstawy klina, stwarza okazję do przedłużenia ruchu bocznego. Dla średnioterminowych krótkich pozycji poziom poniedziałkowego minimum nabiera nowego znaczenia, gdyż może być utożsamiany z linią szyi wspomnianego RGR. W przypadku połączenia listopadowego (2003 r.) i majowego dołka, powstaje alternatywna koncepcja trendu. To na razie bardzo hipotetyczna próba określenia przyszłego ruchu cen i co najwyżej służyć może jako poziom obrony dla otwieranych w tym tygodniu spekulacyjnych długich pozycji.
Podnoszące się z bardzo niskich poziomów CCI i Percent R oraz spora 16-punktowa baza na serii "U" sugerują, mimo pojawienia się czarnej świecy, dalsze próby wzrostu ponad poniedziałkowe otwarcie.