Dokument BŚ "Polska: Zbieżność z Europą. Wyzwanie wzrostu produktywności" jest pierwszą analizą dotyczącą wyłącznie naszej gospodarki (do tej pory podobne raporty opisywały sytuację całego regionu. - To próba "złapania" sytuacji ekonomicznej w Polsce przed naszym wejściem na drogę szybkiego rozwoju - tłumaczy Ryszard Petru, współautor dokumentu, od niedawna główny ekonomista BPH.

Co wynika z raportu? Gospodarka Polski nie jest konkurencyjna. I to nie tylko w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. - Jeżeli bierzemy pod uwagę wskaźniki konkurencyjności liczone na jednego mieszkańca, wychodzi na to, że jesteśmy najgorszym państwem w regionie - przyznaje R. Petru. Raport banku pokazuje, że jesteśmy jedną z najbardziej zamkniętych gospodarek wśród krajów transformacji. Na Węgrzech udział handlu zagranicznego w PKB w latach 1995-2001 wzrósł z 76% do 123%, w Polsce jedynie z 50% do 60%. Może to niepokoić, ponieważ słabe obroty wskazują zwykle na niską atrakcyjność polskich wyrobów. Rzeczywiście, jak dowodzą ekonomiści banku, produkcja przemysłowa bazuje u nas na tradycyjnych, pracochłonnych branżach (eksport produktów wysokoprzetworzonych nie przekracza w Polsce 7% całości eksportu). BŚ podkreśla, że coraz trudniej w takiej sytuacji będzie utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu produkcyjności (4% rocznie).

Bank postuluje, aby rząd polski przyspieszył prywatyzację, zwłaszcza spółek o monopolistycznej pozycji (PKO BP, PKP, Kompania Węglowa). Przemawia za tym największy spośród państw regionu udział sektora publicznego w PKB (około 25%). BŚ proponuje również wzmocnienie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz dalszą liberalizację prawa gospodarczego. - Nie należy wierzyć, że Agencja jest remedium na wszystko. Ale w sytuacji zamętu prawnego, jaki obserwujemy, może znacznie pomóc inwestorom - argumentuje R. Petru.