Reklama

Podwyżki tak, ale ostrożne

Gospodarka wciąż bazuje na eksporcie, nie zaś na konsumpcji, na razie niebezpieczeństwa wyraźnego wzrostu inflacji nie ma. Stopy powinny wzrosnąć, ale bardziej dla efektu psychologicznego

Publikacja: 29.06.2004 09:52

Rada Polityki Pieniężnej przygotowuje się, jak wiemy, do pierwszej od czterech lat podwyżki stóp procentowych. Wypowiadający się od czasu do czasu niektórzy jej członkowie dali to już do zrozumienia. Prawie wszyscy analitycy prognozują zaostrzenie polityki monetarnej. Także rynek je dyskontuje. Sprzeciwu nie zgłasza nawet rząd. Niewiadomą pozostaje właściwie tylko to, czy podwyżka wyniesie 25 punktów bazowych, czy też 50 pb.

W tym kontekście wyjątkowo ciekawe są majowe dane o aktywności gospodarczej i o inflacji. Od bardzo dawna nie czekaliśmy z takim zainteresowaniem na te informacje. A wszystko z powodu bezprecedensowej sytuacji związanej z naszym wejściem do Unii Europejskiej. Cóż więc się okazało?

Po pierwsze, dynamika sprzedaży detalicznej w maju rzeczywiście spadła, i to bardzo wyraźnie. W ujęciu rocznym wciąż obserwujemy wzrost, jest on jednak stosunkowo niewielki. Z poziomu ponad 30%, zsunęliśmy się bowiem do 4%. Na razie jednak nie jest to powód do niepokoju. Powinniśmy raczej ocenić wielkość zakupów w dłuższym okresie. Jeśli bowiem przyjmiemy, że ostatnie miesiące przed wejściem do Unii wykorzystywano rzeczywiście na zwiększoną konsumpcję z tym związaną, to logiczne jest, że teraz musi nastąpić chwilowe odprężenie.

Po drugie, dynamika produkcji sprzedanej przemysłu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Spadła nieco, to prawda, ale uwzględniając czynniki o charakterze sezonowym, przekroczyła 15%. To tylko trzy punkty procentowe mniej niż w kwietniu. Nie mamy na razie danych o majowym eksporcie, należy jednak domniemywać, że wobec załamania się sprzedaży w kraju, wciąż podstawowym czynnikiem napędzającym gospodarkę jest właśnie sprzedaż za granicę. Tak na marginesie... Od początku roku NBP podaje dane dotyczące rachunku obrotów bieżących według nowej metodologii. Dotyczy to więc również informacji o eksporcie i imporcie. I mamy tu problem, nie dość bowiem, że na dane czekamy teraz dłużej, to jeszcze są one obarczone ogromnym wręcz błędem. Wystarczy popatrzeć na dokonywane potem korekty. Nasuwa się pytanie, czy w ogóle jest sens publikowania tych danych w taki sposób?

Po trzecie, niestety, nie ma dobrych informacji dotyczących produkcji budowlano-montażowej. A więc i tu objawił się "efekt 1 maja" (kwietniowe informacje były nadspodziewanie dobre). Ta branża wciąż nie może się wygrzebać z kryzysu. Źle to wygląda także w kontekście oczekiwanego wyraźnego przyspieszenia inwestycji.

Reklama
Reklama

Po czwarte, obserwujemy wzrost inflacji. Ale nie jest to wzrost wynikający z typowo popytowych czynników z powodu wzmożonych zakupów związanych z wyraźnie większą skłonnością do zaciągania kredytów czy też posiadaniem większych środków albo przynajmniej wystąpieniem znacznie lepszych perspektyw dotyczących dochodów. Owszem, wpływ każdego z tych czynników zaczyna się ujawniać, co pokazuje choćby wskaźnik inflacji netto, ale na razie w ograniczonym zakresie. Wzrost inflacji wynika przede wszystkim ze wzrostu cen paliw, cen żywności oraz zmian prawnych. Ropa na świecie podrożała, to typowy czynnik podażowy. Zagranica wykupuje naszą żywność (spodziewaliśmy się tego, nie oczekiwaliśmy jednak, że stanie się to tak szybko), a zmiany choćby w ustawie o VAT zmusiły nas do panicznego wręcz nabywania np. samochodów czy materiałów budowlanych. Taki popytowy wzrost cen jest jednak czynnikiem jednorazowym, nie zaś tendencją, która może się przekształcić w jakąś spiralę inflacyjną. Do takiego wniosku prowadzi także analiza choćby danych o zmianach w dochodach czy też oczekiwań inflacyjnych.Jaki z tego wniosek? Ano taki, że na pewno trudno mówić w tej chwili o konieczności silnego schładzania polskiej gospodarki. Stopy powinny wzrosnąć, ale bardziej dla efektu psychologicznego. Rada powinna pokazać, że stoi na straży, ale jakieś wyraźne zmiany na razie mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Gospodarka wciąż bazuje na eksporcie, nie zaś na konsumpcji, na razie niebezpieczeństwa wyraźnego wzrostu inflacji nie ma. No i wciąż, niestety, nie ma boomu w inwestycjach. Przeraża mnie w tym kontekście to, że koncepcja podwyższenia podatków i parapodatków ma coraz więcej zwolenników, co widać choćby po ostatnich wypowiedziach przedstawicieli SdPl.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama