Rada Polityki Pieniężnej przygotowuje się, jak wiemy, do pierwszej od czterech lat podwyżki stóp procentowych. Wypowiadający się od czasu do czasu niektórzy jej członkowie dali to już do zrozumienia. Prawie wszyscy analitycy prognozują zaostrzenie polityki monetarnej. Także rynek je dyskontuje. Sprzeciwu nie zgłasza nawet rząd. Niewiadomą pozostaje właściwie tylko to, czy podwyżka wyniesie 25 punktów bazowych, czy też 50 pb.
W tym kontekście wyjątkowo ciekawe są majowe dane o aktywności gospodarczej i o inflacji. Od bardzo dawna nie czekaliśmy z takim zainteresowaniem na te informacje. A wszystko z powodu bezprecedensowej sytuacji związanej z naszym wejściem do Unii Europejskiej. Cóż więc się okazało?
Po pierwsze, dynamika sprzedaży detalicznej w maju rzeczywiście spadła, i to bardzo wyraźnie. W ujęciu rocznym wciąż obserwujemy wzrost, jest on jednak stosunkowo niewielki. Z poziomu ponad 30%, zsunęliśmy się bowiem do 4%. Na razie jednak nie jest to powód do niepokoju. Powinniśmy raczej ocenić wielkość zakupów w dłuższym okresie. Jeśli bowiem przyjmiemy, że ostatnie miesiące przed wejściem do Unii wykorzystywano rzeczywiście na zwiększoną konsumpcję z tym związaną, to logiczne jest, że teraz musi nastąpić chwilowe odprężenie.
Po drugie, dynamika produkcji sprzedanej przemysłu utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Spadła nieco, to prawda, ale uwzględniając czynniki o charakterze sezonowym, przekroczyła 15%. To tylko trzy punkty procentowe mniej niż w kwietniu. Nie mamy na razie danych o majowym eksporcie, należy jednak domniemywać, że wobec załamania się sprzedaży w kraju, wciąż podstawowym czynnikiem napędzającym gospodarkę jest właśnie sprzedaż za granicę. Tak na marginesie... Od początku roku NBP podaje dane dotyczące rachunku obrotów bieżących według nowej metodologii. Dotyczy to więc również informacji o eksporcie i imporcie. I mamy tu problem, nie dość bowiem, że na dane czekamy teraz dłużej, to jeszcze są one obarczone ogromnym wręcz błędem. Wystarczy popatrzeć na dokonywane potem korekty. Nasuwa się pytanie, czy w ogóle jest sens publikowania tych danych w taki sposób?
Po trzecie, niestety, nie ma dobrych informacji dotyczących produkcji budowlano-montażowej. A więc i tu objawił się "efekt 1 maja" (kwietniowe informacje były nadspodziewanie dobre). Ta branża wciąż nie może się wygrzebać z kryzysu. Źle to wygląda także w kontekście oczekiwanego wyraźnego przyspieszenia inwestycji.