"Boję się, że lepszych wyników nie będzie. Taki jest cykl koniunkturalny. Rynek jaki jest, każdy wie" - powiedział Reuterowi prezes Prokomu, Ryszard Krauze. Analitycy mówią, że istotnie, popyt na usługi informatyczne rośnie zwykle z pewnym opóźnieniem w stosunku do wzrostu gospodarczego, który w pierwszym kwartale tego roku osiągnął prawie siedem procent. Ale w przypadku Prokomu chodzi raczej o przesunięcia prac wynikających z kontraktów dla stałych klientów, a nie koniunkturę na rynku w ogóle. "Prokom jest oparty na dużych klientach. Być może jest tam teraz spowolnienie i niektóre umowy, jak na przykład dla PZU, czy Poczty się opóźniają" - powiedział analityk z zagranicznego domu maklerskiego w Warszawie. "Druga sprawa to spadek kursu Ster-Projektu, który będzie miał bardzo negatywny wpływ na wyniki za drugi kwartał" - stwierdził z kolei Włodzimierz Giller, analityk z DB Securities. Dziesięć dni temu, kiedy okazało się, że na rynku powstały wątpliwości dotyczące wiarygodności wyniku Ster-Projektu za miniony rok, kurs wchodzącej w skład stajni Prokomu spółki dramatycznie poszybował w dół. W ciągu kilku sesji kapitalizacja firmy obniżyła się o kilkadziesiąt milionów złotych. Analitycy szacują, że na poziomie kosztów finansowych będzie to kosztowało Prokom 10-20 milionów złotych. Na początku czerwca Prokom zarejestrował na WZA Ster-Projektu prawie 12 procent akcji Ster-Projektu. Kurs Prokomu nie zareagował znacząco na informację na temat wyników za drugi kwartał. Prokom zakończył sesję zwyżką o 0,6 procent do 176,5 złotego, podczas gdy WIG20 zyskał 0,5 procent. Analitycy mówią, że trudno oddzielić dziś wpływ na kurs zapowiedzi wyników od poniedziałkowych informacji, że spółka zrezygnowała z kontrowersyjnych zmian statutu.
((Autor: Marcin Gocłowski; Redagowała: Olga Markiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))