Pod koniec czerwca zwyczajne walne zgromadzenie spółki zatwierdziło sprawozdania finansowe i pokryło stratę netto za 2003 rok (ponad 1 mln zł) - z kapitału zapasowego. Nie udzieliło skwitowania kilku byłym członkom rady nadzorczej (w tym nieżyjącemu już znanemu inwestorowi giełdowemu Piotrowi Głowali) oraz byłym członkom zarządu (w tym prezesowi Dariuszowi Zarębie), którzy pełnili funkcje na początku 2003 r. Firma obarcza ich odpowiedzialnością za straty poniesione w 2002 roku (strata netto związana z rezerwami, m.in. na poręczenie wyłudzonego kredytu, sięgnęła 4,4 mln zł).

Akcjonariusze gruntownie zmienili radę nadzorczą, odwołując z jej składu pięciu członków, w tym akcjonariuszy majacych spore (ale mniejsze niż 5%) pakiety akcji. Uchwały o odwołaniu dotychczasowych i powołaniu nowych członków rady zostały oprotestowane, co otwiera drogę do ich zaskarżenia.

Być może z niezadowoleniem części akcjonariuszy z ostatnich decyzji WZA należy wiązać zwołanie kolejnego walnego zgromadzenia. Zbierze się pod koniec lipca. Jedyny punkt porządku obrad to zmiany w radzie. Na czyj wniosek zarząd zwołał WZA, nie wiadomo. Z jego przedstawicielami nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Największym udziałowcem produkującej elementy hydrauliki siłowej spółki jest Jan Antas (ma 18,5% kapitału). Drugim co do wielkości jest Skarb Państwa, a kolejnym OFE Dom. Ten ostatni nie był jednak na ZWZA. Kilku indywidualnych inwestorów ma pakiety niewiele mniejsze niż 5% (nie licząc J. Antasa, członkowie rady i zarządu Ponaru kontrolowali przed ostatnim walnym zgromadzeniem łącznie ponad 17% kapitału). Najprawdopodobniej ich tarcia z głównymi akcjonariuszami są przyczyną przetasowań we władzach Ponaru. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że układ sił w ostatnim czasie mógł się zmienić ze względu na sprzedaż przez spółkę ponad 6,5% własnych walorów.