Powoli, ale za to systematycznie byki wyszarpują niedźwiedziom teren. I choć wczoraj było to zaledwie 7 punktów, to jednak jakościowo te punkty mają duże znaczenie. Przede wszystkim dlatego, że po balansowaniu przez ostatnich 5 sesji w okolicy poziomu 1700 pkt, ten niewielki wzrost zaczyna wyglądać dość obiecująco.
Obok obrony psychologicznej bariery indeks WIG20 broni także swoją średnią kroczącą z 15 sesji, która przebiega na 1702 pkt. Co więcej, patrząc na wykres, wydaje się, że o wiele korzystniejsze jest dla byków stworzenie sobie mocnej bazy właśnie na poziomie 1700-1710 pkt, niż szybki atak na ostatni lokalny szczyt, tj. na 1735 pkt. Krótkotrwała konsolidacja i wypracowanie takiej bazy powinny pomóc bykom w przeprowadzeniu ataku i pokonaniu oporów. Zbyt gwałtowny wzrost spowodowałby uwolnienie podaży, której kupujący raczej nie byliby w stanie udźwignąć, a tak akcje są już teraz systematycznie zbierane od sprzedających. Bo to, że podaż jest, to widać podczas sesji. Ponadto, taka strategia ma tym większe znaczenie, że do pokonania byki mają przed sobą także średnią 100-sesyjną, która stanowi zaporę na poziomie 1728 pkt. Dlatego też w tej sytuacji będą ważne fundamenty, a za takie można uznać trwającą konsolidację.
Do tego dochodzi dobre zachowanie się wskaźników, które zdecydowanie opowiadają się po stronie kupujących i pokazują, że popyt ma przed sobą jeszcze spory potencjał. Ostatnie, horyzontalne sesje pozwoliły się wystarczająco schłodzić oscylatorom, by teraz rynek mógł powrócić do wzrostów. I byki mają po swojej stronie i wskaźnik impetu, i RSI14, a także Ultimate Oscillator, Price ROC, a nawet Stochastic Oscillator. Dlatego też uważam, iż indeks WIG20 będzie testował w najbliższym czasie ostatni szczyt. Pytanie tylko, czy byki będą systematycznie realizować przyjętą strategię powolnej wspinaczki, tak by zebrać siły do walki na wysokości 1735 pkt. Jeżeli tak, to ich szanse na sukces będą znaczne.