Reklama

Tylko obligacje mogą pomóc

Wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni trendem bocznym - skłonność do zawierania transakcji nie jest duża. W poniedziałek, kiedy były zamknięte giełdy amerykańskie, obroty spółkami z WIG20 wyniosły 75 mln zł i były najniższe w tym roku. O kierunku trendu na rynku akcji mogą zadecydować obligacje.

Publikacja: 10.07.2004 08:26

Wprawdzie na wykresie WIG20 można wytyczyć wzrostowy kanał, który obejmuje ostatnie dwa miesiące notowań - co wskazuje, że przewagę na rynku mają jednak kupujący - ale dynamika zwyżki jest niska. Od dołka z 13 maja indeks zyskał 6%. Straty z kwietniowo-majowej wyprzedaży udało się odrobić tylko w połowie. W tej sytuacji nie tylko powrót do długoterminowego trendu wzrostowego, ale nawet test szczytu na 1869 pkt wydaje się wątpliwy. Szczególnie, że próba wybicia z kanału górą nie powiodła się. Dolne ramię formacji znajduje się na 1660 pkt i w tym kierunku zmierza w tej chwili indeks.

Najlepszy moment na ruch w górę został przegapiony. Jeszcze przed tygodniem sprzyjały nam rynki światowe. Na północ piął się choćby węgierski BUX, ale po nieudanym czwartkowym ataku na historyczne maksimum, utrzymanie trendu wzrostowego jest wątpliwe. Zwyżka węgierskiego rynku akcji odbywała się przy milczącej aprobacie giełd zachodnich - S&P 500, podobnie jak Nasdaq Composite, utrzymywał się w trendzie bocznym. Teraz obydwa wskaźniki coraz mocniej spadają. Na zamknięciu czwartkowych notowań miały najniższe wartości od sześciu tygodni.

Naturalne opóźnienie

Sytuacja, w której od sygnałów sprzedaży do rozpoczęcia spadków upływa trochę czasu, jest naturalna. Tak było choćby na początku 2002 roku, kiedy dopiero cztery miesiące po przebiciu wzrostowej linii trendu rozpoczęła się właściwa zniżka. Stosując ten schemat do obecnej sytuacji - WIG20 spadł poniżej linii trendu na początku maja i ma czas do września, żeby rozpocząć marsz na południe. To niewesoła perspektywa, chyba żeby dwa najbliższe miesiące miały upłynąć nam na wzrostach. Ale na to niewiele wskazuje.

Symptomatyczne jest zachowanie WIRR - na wykresie został zbudowany trójkąt symetryczny. Zgodnie z książkowym schematem, do wybicia z formacji powinno dojść między połową a 2/3 odległości podstawy i wierzchołka. Tymczasem wykres indeksu wciąż tkwi w konsolidacji, co sugeruje, że formacja straciła swój potencjał. To grozi utrzymaniem marazmu w najbliższych tygodniach. Realizacji nie doczekała się także (na razie?) głowa z ramionami widoczna na wykresie MIDWIG. To również sygnał, że inwestorzy nie są zdecydowani.

Reklama
Reklama

Pomoże rentowność

W określeniu nastawienia do rynku akcji mogą pomóc obligacje. W tym roku rentowność papierów skarbowych wzrosła o 25-33%, mocniej na krótkim końcu krzywej. Od połowy maja znajduje się w trendzie bocznym. Po nieudanej próbie wybicia z konsolidacji w dół jest bardzo prawdopodobne, że rozstrzygnięcie nastąpi zgodnie z wcześniejszym trendem. A zatem rentowność papierów skarbowych dalej będzie rosła. To po pierwsze czyni inwestycje w ten rodzaj aktywów bardziej opłacalnymi, a z drugiej strony, obniża wyceny akcji (uwzględniane są wyższe wskaźniki dyskontujące przyszłe zyski). Odpytywani przez nas analitycy przyznali, że przy przesunięciu krzywej rentowności w górę o 1 pkt proc, wyceny akcji spadną od 6 do 9%. A krzywa rentowności potrafi pokonać taki dystans bardzo szybko.

Na pokonanie odległości między 5 i 6% papiery 2-letnie potrzebowały półtora miesiąca, odległość od 6 do 7% przebyły w niecałe 2,5 miesiąca. Negatywny wpływ rosnącej dochodowości zmniejszy wolniejsza zwyżka na długim końcu krzywej. Kursy papierów 5-letnich najmocniej spadały pod koniec 2003 roku, w tym roku tempo deprecjacji było już mniejsze. Na przykład, od 6 do 7% rentowność wzrosła w październiku 2003 r., żeby wspiąć się z 6,5 do 7,5% potrzebne były dwa miesiące 2004 roku.

Trudno jest oszacować, na jakim poziomie skończy się trend wzrostowy na wykresach rentowności krajowych obligacji. Na podstawie ruchów rynku w ostatnich kilkunastu miesiącach można przypuszczać, że tendencja będzie zdecydowana. Wystarczająco, żeby przekonać inwestorów o nieuchronnej kontynuacji trendu. Kiedy rentowność osiągnie maksymalny pułap, zarządzający na rynku akcji będą dyskontować dużo gorsze scenariusze.Dlaczego nie ma zagranicy

Tego, co zostało z planu Hausnera, nikt już chyba nie nazywa programem naprawy finansów publicznych. Na wysoki deficyt budżetowy zwracają nam uwagę zagraniczne instytucje (Komisja Europejska, OECD, agencja ratingowa Fitch). To jest bardzo istotny czynnik w kontekście utrzymania stabilnego, mocnego tempa wzrostu gospodarczego. A tylko rosnąca gospodarka daje nadzieję, że coraz większe zyski najważnieszych spółek obniżą wysokie wskaźniki wycen rynkowych i przyciągną na giełdę inwestorów zagranicznych. Istotne spowolnienie wzrostu gospodarczego sprawi, że dostosowanie nastąpi poprzez spadek kursów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama