Analizując doniesienia o zapasach miedzi monitorowanych przez giełdy metali, można odnieść wrażenie, że cena tego surowca musi rosnąć.

Zapasy, które nadzoruje nowojorski Comex, spadły w mijającym tygodniu do 91 tys. ton. Ich wielkość obniża się od stycznia 2003 roku, średnio w ciągu tygodnia o 1,8%. Od połowy marca tempo spadku znacznie wzrosło i wynosi 5,4%.

Ale obniżanie się zapasów to raczej zapowiedź powrotu do normalności i obniżenia popytu na surowiec, niż forpoczta kolejnej odsłony hossy. W latach 1995-2000 w magazynach kontrolowanych przez Comex było średnio 57 tys. ton surowca. Dopiero w latach 2001-2002 zapasy zaczęły gwałtownie rosnąć, osiągając na początku 2003 roku niemal 400 tys. ton.

Jeszcze na początku kwietnia za tonę miedzi (z dostawą za trzy miesiące) trzeba było zapłacić ponad 3 tys. dolarów. Po trwającym sześć tygodni spadku, notowania znalazły się na poziomie 2,5 tys. USD i rynek złapał równowagę. Górne ograniczenie trwającego od dwóch miesięcy trendu bocznego znajduje się na poziomie 2,8 tys. USD.