Wczoraj na fixingu NBP złoty po raz kolejny wyraźnie zyskał do dolara i euro. Kursy ustalono odpowiednio na 3,6288 i 4,5070 zł. Bezpośrednim impulsem do umacniania się naszej waluty są oczekiwania dalszych szybkich podwyżek stóp procentowych. W piątek wicepremier J. Hausner przyznał, że Rada Polityki Pieniężnej może podnieść koszt pieniądza już w tym miesiącu. Z kolei członkini RPP H. Wasilewska-Trenkner przestrzegła, że wzrost cen w tym roku może przekroczyć cel inflacyjny na poziomie 3,5% założony przez RPP. Dzień wcześniej prezes NBP L. Balcerowicz zadeklarował, że władze monetarne są zdeterminowane sprowadzić inflację do 2,5%. Na ostatnim posiedzeniu w końcu czerwca Rada podniosła stopy o 50 pkt bazowych, choć analitycy spodziewali się raczej zwyżki o połowę mniejszej.
Polskie lokaty atrakcyjniejsze
Duże znaczenie dla notowań złotego będą miały dane o inflacji w czerwcu. Mają one zostać opublikowane w środę. Większość szacunków - w tym Ministerstwa Finansów - wskazuje, że wzrost cen przekroczył 4% w skali roku. Na tak znaczne przyspieszenie inflacji miała wpływ m.in. akcesja Polski do UE i związany z tym wzrost popytu na wybrane artykuły żywnościowe sprowadzane z naszego kraju. Na to nałożyły się wysokie ceny ropy naftowej na rynkach światowych. Większa inflacja i seria wypowiedzi decydentów sprawiły, że rynek uznał kolejne podwyżki stóp procentowych za nieuniknione. Wyższe stopy to wyższa rentowność lokat w polskie obligacje. To może zachęcać zagranicznych inwestorów do przenoszenia kapitałów do Polski, co wpłynie na dalsze umocnienie się złotego. - Po wejściu Polski do UE zmalało ryzyko inwestycyjne naszego kraju. To w połączeniu z rosnącymi szybko stopami przyciąga kapitał zagraniczny - uważa Tomasz Chmielowski, dealer z BRE Banku.
Zdaniem Tomasza Kubickiego, dealera z Pekao, w krótkim terminie złotego może jednak czekać korekta. Istnieje ryzyko, że okazją do tego stanie się planowane na czwartek głosowanie nad ustawą o waloryzacji rent i emerytur wchodzącą w skład planu Hausnera. Jej przyjęcie jest niepewne - uważa T. Kubicki.
Decyduje eurodolar