Zeszłotygodniowe wybicie WIG20 w dół z dwumiesięcznego kanału wzrostowego okazało się fałszywe. Przecena została powstrzymana na wysokości utworzonego w połowie czerwca dołka, po czym kurs indeksu największych spółek szybko wrócił do obszaru formacji. Tym samym jej poprzednia dolna linia straciła na znaczeniu. Nowego, wiarygodnego wsparcia trzeba teraz poszukiwać w okolicy dołka z 13 maja (1612 pkt). Strefa popytowa znajduje się także 30 pkt wyżej (to ona zatrzymała ostatnią przecenę), ale jej przełamanie nie będzie oznaczało wybicia z trendu bocznego. Warto jednak zaznaczyć, że jeżeli na najbliższych sesjach byki nie będą w stanie dalej zwiększać wartości WIG20, to na wykresie utworzy się formacja głowy z ramionami, z linią szyi znajdującą się w okolicy 1650 pkt.

W obecnej sytuacji byłby to układ zapowiadający kontynuację spadków rozpoczętych w pierwszej połowie kwietnia. Biorąc pod uwagę wysokości formacji (ponad 80 pkt) będzie można wtedy oczekiwać zniżki do przynajmniej 1570 pkt. Realizacja takiego zasięgu będzie się oczywiście wiązała z koniecznością przełamania wsparcia znajdującego się na wysokości 1612 pkt.

Ostatnie sesje nie zapowiadają jednak możliwości realizacji pesymistycznego scenariusza. Trwająca od kilku dni zwyżka sprawiła, że przełamana została linia zapoczątkowanej 30 czerwca przeceny. Otwiera to drogę do znajdującego się na wysokości 1735 pkt oporu. Trzeba jednak pamiętać, że krótkoterminowa ocena rynku, który w szerszych ramach czasowych porusza się w trendzie bocznym jest zazwyczaj obarczona bardzo dużym ryzykiem popełnienia błędu. Dość korzystne okazje do zawierania transakcji pojawiają się zazwyczaj, gdy notowania docierają do górnego lub dolnego ograniczenia horyzontu, w towarzystwie wykupionych lub wyprzedanych wskaźników technicznych. Tym razem jednak WIG20 nie znajduje się na wspomnianych poziomach, a większość wskaźników porusza się w strefach neutralnych. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się powstrzymanie z zawieraniem transakcji.