Reklama

Krajowe firmy nie boją się Unii

Wbrew wcześniejszym obawom, równocześnie z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej nastają dobre czasy dla rolnictwa i przemysłu spożywczego. Znakomite perspektywy rysują się zwłaszcza przed branżą mięsną. Korzyści z dostępu do jednolitego rynku odczuwają i producenci żywca, którego ceny w ciągu ostatniego półrocza znacznie wzrosły, i przedsiębiorstwa przetwórstwa mięsnego, które zwiększają produkcję i eksport.

Publikacja: 22.07.2004 08:35

Sektor mięsny rejestruje wzrost produkcji. W 2003 r. przychody ze sprzedaży całej branży, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wyniosły 18,3 mld zł i były wyższe o 11% w porównaniu z 2002 r. W roku bieżącym również możemy oczekiwać dobrych wyników. Według GUS, w I kw. 2004 r. w produkcji i przetwórstwie mięsa odnotowano wzrost o blisko 15% w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. O tym, że branża ma się coraz lepiej, świadczy rosnące zatrudnienie. W 2003 r. wzrosło o ponad 11%, do 82,4 tys. osób. W I kwartale zwiększyło się o kolejne 1,3%. Menedżerowie są więc optymistami co do dalszego rozwoju koniunktury.

Zwiększająca się sprzedaż i lepsze wyniki znalazły odzwierciedlenie w rosnących kursach akcji dużych giełdowych spółek mięsnych i drobiarskich. Licząc ostatnie 12 miesięcy, akcje Sokołowa zdrożały o około 180%, Zakładów Mięsnych Duda o 380%, Indykpolu o 420%, a Ekodrobu o 740%. Kurs Pozmeatu stającego na krawędzi upadłości wzrósł o 85% przy bardzo niskiej płynności akcji. Inwestorzy powoli zaczęli przekonywać się do Beef-Sanu, który zawarł układ z wierzycielami i planuje budowę nowoczesnej ubojni wołowej (zwyżka kursu o 150%).

Rośnie eksport

Na wysoki wzrost gospodarczy Polski wpływ mają dobre wyniki eksportu. Polskie produkty były chętniej kupowane dzięki słabej złotówce. Skorzystała na tym również branża mięsna. Polskie firmy w 2003 r. najwięcej sprzedały mięsa wieprzowego i drobiowego. Wartość eksportu tego pierwszego była o ponad 4,5 większa niż w 2002 r. Natomiast sprzedaż drobiu do UE w 2003 r. wzrosła blisko dwukrotnie. Z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku polskie zakłady wyeksportowały mięso wołowe, wieprzowe i drobiowe (świeże, chłodzone i mrożone) za ponad 1,93 mld zł. Rok wcześniej było to nieco ponad 1 mld zł.

Wzrost zainteresowania produktami ze strony nabywców zagranicznych odczuwają duże zakłady z branży, m.in. Sokołów i Animex. Ta druga firma po I kw. tego roku odnotowała 25-proc. wzrost eksportu w porównaniu z 2003 r. Udział eksportu w produkcji całkowitej ZM Duda, który stale rośnie, na koniec w I kw. 2004 r. wyniósł blisko 18%. Zdaniem zarządu spółki z Grąbkowa, docelowo ma sięgnąć 25%. W 2003 r. 50-proc. udział eksportu w przychodach miał Ekodrob, którego wyroby najchętniej kupują Niemcy. Po pięciu miesiącach tego roku spadł do 34%, ponieważ firma ze względu na duże koszty nie mogła zapewnić utrzymania wysokiej jakości wyrobów.

Reklama
Reklama

Dobrze na rynku unijnym radzi sobie Indykpol. - W ubiegłym roku sprzedaż do UE stanowiła około 30% przychodów firmy. W I półroczu tego roku udział eksportu w obrotach zwiększył się do 40%. Rynki wschodnie to zaledwie około 3% eksportu spółki - powiedziała Krystyna Szczepkowska, rzecznik olsztyńskiej spółki.

Nasze firmy mają problemy z rynkiem rosyjskim. Chodzi m.in. o zastrzeżenia dotyczące ważności umów handlowych między Polską a Rosją po 1 maja 2004 r. Strona rosyjska ma też wątpliwości co do spełniania standardów sanitarno-weterynaryjnych przez polskie zakłady mięsne. Nasze mięso stało nawet przez pewien czas na granicy. Być może wszystko wróci do normy. Rosyjscy inspektorzy weterynaryjni właśnie zaczynają badać polskie zakłady i będą im przyznawać certyfikaty pozwalające na eksport.

Jeżeli chodzi o standardy unijne, to spośród liczących ponad 3 tys. przedsiębiorstw sektora mięsnego spełnia je około 1050. Trzyletni okres przejściowy na dostosowanie się do wymagań technicznych otrzymały 244 firmy, a 6- i 12-miesięczny czas wywalczyło 169 przedsiębiorstw. Dzięki przepisom o sprzedaży bezpośredniej funkcjonuje prawie 480 spółek. Blisko 200 zakładów, ubojni i przetwórni, które nie spełniły norm, zostało zamkniętych po 1 maja. Z ponad 1 tys. zakładów, które nie dostosowały się do norm unijnych i nie ma takich planów, większość nadal działa i sprzedaje wyroby, ale tylko w kraju. Nie może eksportować, ale na rynku polskim stanowi dużą konkurencję dla firm, które poniosły ogromne koszty na inwestycje modernizacyjne i dostosowawcze.Ceny się wyrównują

Nasz eksport na rynek unijny był opłacalny ze względu na niższe ceny surowca. Jednak te po akcesji zaczęły powoli się wyrównywać. Tuczniki, które na początku stycznia skupowano po około 4 zł za kilogram, w czerwcu "chodziły" po ponad 6 zł za kilogram. Na rynku pojawiły się nawet informacje o sprowadzaniu mięsa wieprzowego m.in. z Danii. Równie szybko drożały kurczaki. Ceny brojlerów poszły w górę z 2,7 zł/kg w styczniu do 3,4 zł/kg na początku lipca. Polski drób pomimo wzrostu cen rzędu 30% jest nadal nieznacznie tańszy od niemieckiego i cieszy się sporym powodzeniem na rynkach europejskich. Na wzrost cen mięsa drobiowego wpłynął również większy popyt na rynku krajowym spowodowany ucieczką konsumentów od drożejącej wieprzowiny. Podobne tendencje można zaobserwować na rynku bydła rzeźnego, którego ceny zwyżkowały z 5,12 zł/kg na początku roku do 8,19 zł/kg w lipcu. Jeszcze w styczniu polskie zakłady płaciły za kilogram żywca wołowego średnio o 50% mniej niż w krajach Piętnastki.

Wydatki na mięso i wędliny stanowią około 10% budżetów gospodarstw domowych i około 30% wszystkich wydatków na żywność. Wzrost cen bije więc po kieszeni konsumentów. Spółki mięsne wierzą jednak, że mimo wzrostu cen w kraju uda im się zwiększać sprzedaż. - W tym roku planujemy, że przychody grupy kapitałowej wzrosną o 65%. Tak dobre wyniki są konsekwencją realizacji założeń dotyczących sukcesywnego zwiększania sprzedaży w segmencie sieci handlowych oraz wzrostu sprzedaży eksportowej - powiedział Roman Miler, członek zarządu i dyrektor handlowy ZM Duda.

Z optymizmem w przyszłość patrzy też Indykpol. Produkcja w wysokości 14 tys. ton wyrobów w I kw. tego roku daje nadzieję, że prognozowane 56 tys. ton na cały rok, czyli wzrost o 8%, zostanie dotrzymany. Firma liczy na wzrost popytu na drób ze względu na wysokie ceny innych rodzajów mięs i na eksport do UE.

Reklama
Reklama

Cały sektor mięsny ma spore możliwości ekspansji, gdyż jeszcze nie w pełni wykorzystuje moce produkcyjne. ZM Duda pracują teraz na ok. 70% swoich możliwości i jest to o 10 pkt proc. więcej niż w 2003 r. Łukowskie Zakłady Łmeat, których przychody ze sprzedaży były w I kw. wyższe o 30,5% niż przed rokiem, chwalą się zwiększeniem o 1/3 wykorzystania mocy produkcyjnych. Twierdzą, że mają jeszcze duży potencjał wzrostu.

Mogą być problemy

z surowcem

Wysokie ceny żywca i duży popyt z UE sprawiły, że niektóre zakłady mięsne, zwłaszcza te zlokalizowane w zachodniej Polsce, miały problemy z zaopatrzeniem w surowiec i utrzymaniem ciągłości produkcji. Niektóre firmy zaczęły szukać surowca poza granicą kraju. - W związku z problemami ze skupem i wysokimi cenami wołowiny w Unii chcemy sprowadzać żywe bydło z Ukrainy. Rozpoczęliśmy już odpowiednie procedury załatwiania pozwolenia i czekamy na decyzję Głównego Lekarza Weterynarii - powiedział Jerzy Biel, prezes Beef-Sanu.

Mniejsze kłopoty z pozyskaniem żywca mają firmy, które rozwijają własne bazy surowcowe. Robią to m.in. Animex, ZM Duda, Sokołów. Nieco inaczej sytuacja wygląda w zakładach drobiarskich. Indykpol już kilka lat temu wdrożył system produkcji żywca drobiowego, oparty na ścisłej współpracy z hodowcami. Takie rozwiązanie zapewnia spółce stałe dostawy surowca dobrej jakości.

Wzrost inwestycji

Reklama
Reklama

W ostatnich latach branża mięsna przeżywała boom inwestycyjny. Było to związane ze zbliżaniem się daty wejścia Polski do UE i koniecznością dostosowania do wymogów sanitarno-weterynaryjnych. Zdaniem prof. Romana Urbana z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2003 r. polskie firmy mięsne zainwestowały łącznie ponad 250 mln USD, co będzie mieć pozytywny wpływ na jakość produkcji.

Zakłady mięsne mogły starać się o wsparcie finansowe dla inwestycji z przedakcesyjnego programu SAPARD. Z danych Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa wynika, że na inwestycje ściśle związane z dostosowaniem do wymogów sanitarnych i weterynaryjnych UE zostało przyznanych ponad 523,4 mln zł dofinansowania. Blisko 10 mln zł z SAPARD-u dostaną m.in. ZM Duda i Łmeat. Ponad 8 mln zł dofinansowania otrzyma Indykpol, a jego spółka zależna Eldrob kolejne 9,4 mln zł.

- Planujemy w bieżącym roku zainwestować w grupie 31 mln zł, które przeznaczymy przede wszystkim na unowocześnienie produkcji i rozwój sieci sprzedaży - powiedziała K. Szczepkowska z Indykpolu. Z kolei Grupa Animex chce w tym toku zainwestować blisko 20 mln USD, których znaczna część zostanie wydana na linie uboju i rozbioru mięsa w zakładach Agryf w Szczecinie oraz Mazury w Ełku.

W ramach programu SAPARD-u zakończono przyjmowanie wniosków w lutym 2004 r., a pieniądze wypłacane będą do końca 2006 r. Branża mięsna już od tego roku może ubiegać się o dofinansowanie z Sektorowego Programu Operacyjnego (SPO) "restrukturyzacja i modernizacja sektora żywnościowego oraz rozwój obszarów wiejskich" oraz SPO "rolnictwo i rybołówstwo".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama