Sytuacja techniczna głównych amerykańskich indeksów nie napawa optymizmem. Średnia Przemysłowa oraz S&P 500 od pięciu tygodni spadają, co jest najdłuższą serią od października 2002 r. Co prawda, skala spadku jest obecnie nieporównywalnie mniejsza niż wtedy, jednak tworzy podobnie złe wrażenie.
Liczne sygnały sprzedaży, jakie w ostatnim czasie zostały wygenerowane na wskaźnikach, każą oczekiwać w najbliższym czasie testu majowych dołków (9907 pkt dla DJIA i 1084 pkt w przypadku S&P 500). Z uwagi na zwiększające się z każdym dniem wyprzedanie rynku, jest mało prawdopodobne, żeby wsparcia te zostały przełamane za pierwszym podejściem. Jednakże, po niezbędnej wzrostowej korekcie, szanse na to znacznie wzrosną. A to otworzy niedźwiedziom drogę do pierwszych zniesień Fibonacciego ubiegłorocznej hossy (9500 pkt - DJIA; 1020 pkt - S&P 500).
Niewiele w ostatnim czasie dzieje się natomiast na tokijskim parkiecie. Nikkei od ubiegłego piątku przebywa w wąskim przedziale 11 300-11 400 pkt, korzystając ze wsparcia tworzonego przez 50-proc. zniesienie impulsu z przełomu maja i czerwca br. Ta postawa japońskiego rynku, może wynikać z oczekiwania na test majowych dołków przez amerykańskie indeksy. Ich przełamanie powinno wywołać silną wyprzedaż, łącznie z przełamaniem szerokiej bariery popytowej 10 500-10 600 pkt (majowy dołek oraz dolne ograniczenie rocznego kanału wzrostowego).
Przez analogię, obrona opisywanych wyżej wsparć, powinna natomiast dać sygnał do wzrostów. Obawiam się jednak, że bykom z Kraju Kwitnącej Wiśni nie będzie dane doczekać na obecnych poziomach, do testu 9900 pkt przez DJIA. Wątpię, żeby wytrzymały presję. Stąd też, raczej oczekiwałby spadków na najbliższych sesjach, w oczekiwaniu na rozwiązanie się sytuacji w USA.
Skupiając się jedynie na analizie technicznej trudno nie dostrzec krótkoterminowej przewagi niedźwiedzi na japońskiej giełdzie. Sygnały sprzedaży są wyraźne. Sprowadzenie Nikkei do 10 500-10 600 pkt nie powinno być dla niedźwiedzi problemem. Tam popyt zapewne odzyska kontrolę nad rynkiem, kontynuując ruch wewnątrz rocznego kanału wzrostowego.