Dwa tygodnie temu Impel poinformował, że nowe rozwiązania prawne stawiają pod znakiem zapytania dalsze dofinansowania związane z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych (chodziło o rozporządzenie Rady Ministrów z 18 maja, które miało dostosować polskie prawo do unijnego).
Reakcja? Kurs stracił w tym czasie prawie 54%. Pojawiły się pytania kierowane do zarządu: Czemu wcześniej nie alarmował? Czy nie oszukał, pisząc prospekt? Przedstawiciele Impela, który zatrudnia ok. 9 tys. osób niepełnosprawnych, są reprezentowani w Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych - dlaczego nie wiedzieli, że rząd szykuje się do niekorzystnych dla spółki zmian?
- Przed 18 maja ustawodawca nie sygnalizował żadnych potrzeb zmian i dostosowań polskich przepisów - mówi Grzegorz Dzik. Jego zdaniem, przedstawiciele administracji rządowej potwierdzali, że znowelizowana w 2002 r. ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnieniu osób niepełnosprawnych była zgodna z europejskim porządkiem prawnym. - Nigdy nie było żadnej konsultacji z organizacjami środowiskowymi co do ewentualnych zmian. Według mojej wiedzy, organizacje pracodawców były zaskoczone - twierdzi prezes i największy akcjonariusz Impela.
W piśmie skierowanym do inwestorów Impel zapewnił, że zarówno prospekt emisyjny, jak i prognozy finansowe były sporządzone z należytą starannością. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd utrzymuje, że prowadzi działania wyjaśniające w tej sprawie.