Od kilku tygodni światowymi parkietami akcji rządzą niedźwiedzie. Na razie jest to jednak krótkoterminowa tendencja. W średnim okresie natomiast większość giełd znajduje się w trendach bocznych. Ostatnia przecena sprowadziła wiele indeksów do dolnych ograniczeń konsolidacji, co w przypadku ich przebicia będzie równoznaczne z nowymi sygnałami sprzedaży.
W takim zagrożeniu znajduje się na przykład londyński FT-SE 100. W czwartek indeks ten zatrzymał się dokładnie na wysokości wsparcia tworzonego przez dołki z listopada 2003 r. i marca 2004 r. (4310 pkt). Ostatnia sesja tygodnia przyniosła niewielkie odreagowanie, ale skala zwyżki jest zdecydowanie za niska by móc mówić, że trend horyzontalny się obronił. O krótkoterminowym zażegnaniu niebezpieczeństwa będzie można mówić właściwie dopiero wtedy, gdy FT-SE 100 wróci powyżej lokalnego oporu na wysokość 4395 pkt. Słuszne będzie wtedy oczekiwanie na zwyżkę do górnego ograniczenia horyzontu, które znajduje się przy 4575 pkt. Obecnie, mimo że spora część wskaźników sygnalizuje wyczerpanie podaży, lepiej nie kupować akcji. Ryzyko przełamania wsparcia i dalszej przeceny do 4050 pkt jest wciąż spore. Wyprzedane oscylatory i niekorzystne dla niedźwiedzi sygnały płynące z systemu kierunkowego będzie można wykorzystać jako argument do kupna, dopiero po wyraźnej zmianie krótkoterminowego trendu na wzrostowy (przebicie 4395 pkt).
Wsparcie testuje także niemiecki DAX. Piątkowe notowania zakończył na wysokości lekko wzrostowej linii łączącej dołki z listopada 2003 r. oraz z marca i maja 2004 r. Jej przełamanie będzie dość niekorzystnym sygnałem, ale przed rozpoczęciem średnioterminowego trendu bocznego broni się jeszcze dołek z marca (3725 pkt). W gorszej sytuacji znaleźli się akcjonariusze spółek z indeksu Dow Jones Stoxx 50. Tutaj doszło już nawet do przełamania dolnego ograniczenia siedmiomiesięcznego trendu bocznego. Jeżeli na najbliższych sesjach notowania nie zdołają wrócić powyżej 2630 pkt, to w perspektywie kolejnych tygodni powinny spaść do 2400 pkt.