Reklama

Weto dla "złotej akcji"

Instytucja złotej akcji i obserwatora w spółkach o strategicznym znaczeniu gospodarki, którą rząd chce wprowadzić do prawa handlowego, to zamach na prywatne firmy - twierdzi Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych. Według przedsiębiorców, zmiana regulacji zaszkodzi akcjonariuszom kontrolowanych firm.

Publikacja: 27.07.2004 08:06

PKPP krytycznie ocenia projekt zmian kodeksu spółek handlowych. - To próba głębokiej ingerencji we własność prywatną bez wentylu bezpieczeństwa określającego, jak daleko może następować - tłumaczy Rafał Iniewski, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji. "Złota akcja" oraz wprowadzenie obserwatorów do zarządów spółek daje bowiem państwu realną możliwość blokowania ważnych decyzji menedżerskich wybranych firm (chodzi m.in. o uchwały, które dotyczą rozporządzania istotnym składnikiem mienia spółki). Jeżeli nowelizacja dojdzie do skutku, minister skarbu państwa dostanie prawo do wstrzymania realizacji uchwał zarządów. Szef resortu musi jedynie wydać stosowną decyzję administracyjną. - Długa droga sądowa, aby zaskarżyć te decyzje, w praktyce sparaliżuje działania podejmowane przez spółkę - obawia się R. Iniewski.

Kto na listę?

Największe obawy PKPP budzi fakt, że na liście spółek, które trafią pod szczególną kuratelę rządu, znaleźć się może praktycznie każde przedsiębiorstwo, w którym Skarb Państwa ma co najmniej jedną akcję (w pierwotnej wersji projektu z 13 lipca instytucja "złotej akcji" obejmowała nawet te spółki, w których państwo nie posiada żadnych udziałów). - Nieprecyzyjne są bowiem kryteria wyboru przedsiębiorstw do listy - wyjaśnia R. Iniewski. Do ministerialnego wykazu mogą trafić bowiem firmy "o istotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, zdrowia publicznego, bezpieczeństwa publicznego lub świadczące usługi użyteczności publicznej". Wykazu co prawda jeszcze nie ma (pojawi się w oddzielnym rozporządzeniu), a już budzi znaczne kontrowersje.

Setka obserwatorów

PKPP nie daje bowiem wiary zapewnieniom resortu skarbu, że lista tworzona będzie "powściągliwie", a rząd ograniczy się do kontroli kilkunastu spółek. Rząd oszacował bowiem, że obserwatorzy będą kosztować budżet około 3 mln zł rocznie. - Ta kwota wystarczy na płace dla około 100 obserwatorów. Ponieważ projekt przewiduje, że liczba obserwatorów na jedną firmę nie może przekroczyć dwóch, sądzimy, że chodzi o kontrolę około 70 spółek - tłumaczy R. Iniewski.

Reklama
Reklama

Z orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wynika, że rząd ma prawo prowadzić ściślejszy nadzór nad firmami w branży telekomunikacyjnej, petrochemicznej oraz nad producentami energii. Nasz rząd zastanawia się także nad KGHM i PKO BP. Szykowane są ekspertyzy, które wyjaśnią, czy szersza kontrola spółek z sektora finansowego i górniczego nie stoi w sprzeczności z prawem unijnym.

Rząd zaszkodzi inwestorom

Według PKPP, nowelizacja kodeksu grozi załamaniem się inwestycji w Polsce. - Nikt nie będzie chciał kupić akcji polskich firm, kiedy jakakolwiek decyzja zarządu może być wstrzymana z powodów politycznych - tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji. Przedsiębiorcy twierdzą, że zmiana prawa doprowadzi też do rewaluacji cen akcji spółek, które będą objęte szerszym nadzorem. - Jest dla nas jasne, że ceny walorów natychmiast pójdą w dół - mówi Henryka Bochniarz, prezydent PKPP.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama