Sprawa sięga 2002 roku. Wówczas kontrolę nad wadowicką spółką, producentem elementów hydrauliki siłowej, przejął znany inwestor giełdowy Piotr Głowala (niedawno zamordowany w tajemniczych okolicznościach). Sam nie miał dużego pakietu akcji, ale współpracował z kilkoma osobami (w tym z tzw. parkingowymi). Jedną z nich był, jak wynika z naszych informacji, Jan Antas, aktualnie największy akcjonariusz Ponaru (ma ponad 18% walorów). P. Głowala zobowiązał się, że odkupi od niego 73,7 tys. papierów (8,5% kapitału).
Spółka poręczycielem
W październiku 2002 r. inwestorzy podpisali umowę w tej sprawie. Jej wartość sięgała ponad 1,5 mln zł. Na zabezpieczenie roszczeń kontrahenta Piotr Głowala wystawił weksel in blanco. Poręczyła go giełdowa spółka, reprezentowana przez ówczesny zarząd, czyli prezesa Dariusza Z. i Artura K. (obaj zostali później odwołani, a przez prokuraturę oskarżeni o wyprowadzenie pieniędzy z firmy). Piotr Głowala nie odkupił akcji. Ich właściciel może w tej sytuacji domagać się realizacji weksla, najprawdopodobniej do wartości umowy, z majątku nieżyjącego inwestora lub przez poręczyciela (dla Ponaru to duże pieniądze; dla porównania, w I kwartale br., najlepszym od kilku lat, firma zarobiła niespełna 0,6 mln zł). Jan Antas przedstawił wcześniej dokument zarządowi razem z umową w sprawie sprzedaży akcji podpisaną z P. Głowalą. Nie podjął jednak żadnych działań w stosunku do poręczyciela.
Informacja od pracownika
Zarząd firmy już wcześniej deklarował, że poręczenie uważa za nieważne. Zdecydował się jednak wystąpić do sądu o ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Tłumaczy to w komunikacie informacją uzyskaną od pracownika przedsiębiorstwa, z której wynika, że J. Antas zamierza przedstawić weksel do wykupu. O jakiego pracownika chodzi i skąd miał on tak ważne informacje, nie wiadomo. Z przedstawicielami Ponaru nie udało nam się skontaktować.