Od ponad miesiąca zagraniczne rynki akcji poruszają się pod dyktando sprzedających. Krótkoterminowe trendy spadkowe sprowadziły już większość indeksów do dolnych granic średnioterminowych konsolidacji. W niektórych przypadkach wsparcia zostały już pokonane.
Tak stało się na wykresie indeksu Nasdaq Composite. Znajdująca się na wysokości 1880 pkt strefa popytowa nie wytrzymała ataku sprzedających podczas ostatniej sesji minionego tygodnia. Poniedziałek przyniósł potwierdzenie niekorzystnego sygnału i na koniec dnia Nasdaq był już na poziomie 1840 pkt. Warto zauważyć, że na tej wysokości znajduje się wsparcie wyznaczane przez lekko opadającą linię, łączącą dołki z marca i maja 2004 roku. Mimo że jej ranga nie jest zbyt istotna, nie warto jej lekceważyć. W trakcie najbliższych sesji indeks powinien wykonać ruch powrotny do 1880 pkt. Jeżeli po tym ponownie skieruje się w dół i przełamie 1840 pkt, to posiadanie akcji nie będzie wskazane. Nad technologicznym rynkiem zawiśnie groźba przeceny do około 1650 pkt. O poprawie sytuacji będzie można mówić, gdy Nasdaq zdoła powrócić ponad 1880 pkt.
Do potwierdzenia niekorzystnych sygnałów, które zbierają się nad rynkiem akcji, brakuje jeszcze, aby zalecenia sprzedaży akcji spółek technologicznych, znalazły potwierdzenie w innych indeksach. Tutaj wsparcia jeszcze się utrzymują. S&P 500 w trakcie poniedziałkowej sesji wprawdzie spadł poniżej 1084 pkt, ale do końca notowań zdołał powrócić do tego poziomu. Od zachowania na najbliższych sesjach będzie zależało, czy notowania zanurkują do 1000 pkt. Przełamanie 1084 pkt będzie oczywiście równoznaczne z sygnałem sprzedaży. Udana obrona, potwierdzona zwyżką ponad 1100 pkt, ponownie odroczy wyrok na optymistów. Średnioterminowy trend boczny będzie trwał i w jego ramach notowania powinny się kierować do 1150 pkt. Cień szansy, że z obecnego starcia zwycięsko wyjdą byki, dają wyprzedane wskaźniki techniczne. Znajdują się one na poziomach z drugiej połowy marca i maja, kiedy na rynku tworzyły się dołki.