Zdaniem ekspertów z Fitcha, istnieje realne zagrożenie, że rosyjski koncern przerwie dostawy ropy z końcem sierpnia. Jest to bowiem ostatni miesiąc, za który Jukos zapłacił spółce Transnieft. Jej rurociągami surowiec płynie z Rosji za granicę.
"Oczekujemy, że w przypadku jakiejkolwiek przerwy w produkcji bądź eksporcie ropy przez Jukos, rafinerie z Europy Centralnej bądź znajdą alternatywnych dostawców w Rosji (na rynku spotowym w krótkim terminie, a potem na podstawie kontraktów długoterminowych), bądź będą importować ropę z innych krajów, choć po wyższej cenie" - czytamy w raporcie. Zdaniem Fitcha, dwie największe polskie rafinerie - płocka, należąca do PKN Orlen, i gdańska, z Grupy Lotos - są w stanie zastąpić całą ropę kupowaną obecnie w Rosji (18 mln ton rocznie) dostawami za pomocą tankowców przez port w Gdańsku.
Węgierski MOL i czeski Unipetrol (Orlen uzgodnił przejęcie 63% akcji czeskiej spółki) nie powinny mieć natomiast kłopotu z zakupami surowca dostarczanego przez Adriatyk. Fitch zaznacza, że problemy mogą pojawić się jedynie w przypadku Slovnaftu, ponieważ Jukos jest właścicielem 49% udziałów w spółce Transpetrol, która zarządza siecią rurociągów na Słowacji.
Według Fitcha, bardziej prawdopodobny jest jednak taki scenariusz, że zwolnione przez Jukos moce przesyłowe w systemie rurociągów Transnieftu natychmiast wykorzystają inni rosyjscy producenci.