Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych pod koniec lipca wyraziła sprzeciw wobec zamiaru nabycia przez Eureko akcji PZU. Jako uzasadnienie decyzji podano brak wystarczających środków własnych, nieobciążonych pożyczką lub kredytem, które inwestor mógłby przeznaczyć na zakup tych papierów. Wcześniej urzędnicy resortu finansów szacowali, że pakiet 30% akcji PZU jest wart 0,7-1 mld euro, a według KNUiFE, Eureko posiadało tylko 25 mln euro wolnych od obciążeń.
A jednak odwołanie
Ernst Jansen, dyrektor wykonawczy Eureko, powiedział w wywiadzie dla PARKIETU, że prawnicy pracują nad odpowiedzią dla nadzoru. Z naszych informacji wynika, że odwołanie złożyli w czwartek, w ostatnim możliwym terminie. To, że pismo trafiło do nadzoru, potwierdziła nam w piątek Lorrie Morgan, rzecznik prasowy Eureko. - Odwołaliśmy się od decyzji KNUiFE, a raczej, mówiąc bardziej precyzyjnie, powtórnie złożyliśmy apelację wobec decyzji polskich władz. Nie chciała jednak ujawnić, jakie argumenty zawierało pismo. - Chcemy, aby najpierw spokojnie mogła odnieść się do nich KNUiFE - podkreśliła. Nie udało się nam dowiedzieć, czy pismo dotarło do nadzoru oraz kiedy zajmie się nim Komisja. Katarzyna Policha, dyrektor departamentu prawno-licencyjnego Urzędu KNUiFE, który odpowiada za sprawy "zezwoleń", nie znalazła dla nas czasu przez cały piątek.
Pieniądze też mamy
Według naszych informacji, Eureko zwraca uwagę, że Komisja nie musiała podejmować tej decyzji (rzeczywiście, ustawa o działalności ubezpieczeniowej mówi, że KNUiFE "może" wyrazić sprzeciw - przyp. redakcji). Argumentują również, że według prawa unijnego, inwestor, który chce kupić akcje, powinien przede wszystkim dawać rękojmię należytego prowadzenia spraw zakładu, a wiarygodność Eureko była wielokrotnie potwierdzana przez holenderski nadzór. Przepisy unijne nie mówią też nic o konieczności posiadania środków wolnych od obciążeń, tym bardziej deponowania ich na wyodrębnionym rachunku na czas rozpatrywania zawiadomienia o zamiarze nabycia akcji.