Od końca czerwca na wykresie kształtował się zniżkujący trójkąt. Notowania podtrzymywał czerwcowy dołek (1642 pkt), jednak siła, z jaką odbijały się od tego poziomu, była coraz mniejsza. W efekcie kolejne szczyty wypadały coraz niżej, co sygnalizowało słabnięcie byków. W nieco dłuższej perspektywie, trzech miesięcy, na wykresie można dojrzeć formację przypominającą głowę z ramionami. Zazwyczaj zapowiada ona odwrócenie trendu wzrostowego na spadkowy. Tym razem jednak poprzedzałaby zniżkę.
Nastroje coraz gorsze
Niepokojąca jest zmiana nastrojów na rynku. Inwestorzy przestali nagradzać spółki, których zyski okazały się zdecydowanie większe od oczekiwań. Wystarczy wymienić Agorę, KGHM czy Orlen, którego zyski przerosły nawet najśmielsze prognozy analityków. Znamienne jest, że publikacja wyników koncernu zbiegła się w czasie z odwrotem od silnego oporu na poziomie historycznego szczytu, przy jednoczesnym przebiciu długoterminowej linii trendu wzrostowego. Dobre wyniki nie powstrzymały dalszej przeceny sektora bankowego. Rynek przestaje reagować na dobre informacje, złe wywołują zaś napór podaży - to reakcje typowe dla bessy.
W kierunku 1600 pkt
WIG20 wydaje się na tyle słaby, że kwestią czasu jest zniżka do poziomu 1600-1612 pkt, czyli do dołka z maja. Poprzednim razem potwierdziło się psychologiczne znaczenie tej bariery, tyle tylko, że wówczas w efekcie gwałtownej przeceny rynek był już mocno wyprzedany. "Okrągła" liczba 1600 pkt dawała dobrą okazję do odbicia. Tym razem może być już gorzej. WIG20 spada ze znacznie mniejszej wysokości. Zanim osiągnie porównywalne z majem wyprzedanie, może znaleźć się zdecydowanie niżej. Zgodnie z zasadą, że im dłuższa konsolidacja, tym silniejszy późniejszy ruch, poziom 1600 pkt nie będzie stanowić bariery nie do przejścia. Przebicie tego wsparcia będzie stanowiło sygnał sprzedaży o mocy zdecydowanie większej niż pokonanie dołków z czerwca czy lipca. Z tego powodu być może warto poczekać z pozbywaniem się akcji aż do tego momentu.