Pierwotnie spółka spodziewała się uzyskać z oferty publicznej około 3,5 miliarda dolarów, sprzedając akcje po 108-135 dolarów za sztukę. Jednak po serii błędów, które zniechęciły część inwestorów do udziału w specjalnej aukcji internetowej papierów spółki, Google obniżył w środę widełki cenowe do 85-95 dolarów. Firma zdecydowała się też zmniejszyć liczbę oferowanych akcji do 19,6 milionów z 25,7 milionów, ponieważ cena nie usatysfakcjonowała części dotychczasowych akcjonariuszy, w tym założycieli firmy - Sergeya Brina i Larry'ego Page'a. Brin i Page sprzedadzą w sumie akcje o wartości 40 milionów dolarów, ale każdy z nich zachowa jeszcze 16-procentowe pakiety akcji spółki, których wartość ocenia się na 3,2 miliarda dolarów. Według firmy badawczej Dealogic oferta akcji Google będzie czwartą co do wielkości na rynku amerykańskim w tym roku. Według londyńskiej firmy IG Index, akcje Google zakończą czwartkowy handel na poziomie 84-89 dolarów. Dealer IG uważa, że "ciągłe narzekanie instytucji z Wall Street na emisję spowodowało, że cena spadła na tyle nisko, aby akcje mogły wzrosnąć w dniu debiutu". Google sprzedał w ofercie pakiet 7,2 procent swoich akcji, co przy ustalonej cenie daje firmie wartość rynkową na poziomie 23,1 miliarda dolarów. Dla porównania kapitalizacja innego internetowego giganta - Yahoo wynosi obecnie 38,7 miliarda dolarów. Od samego początku oferta akcji nie szła po myśli szefów Google. Już sam pomysł sprzedaży akcji w drodze specjalnej aukcji internetowej spotkał się z chłodnym przyjęciem na Wall Street. Potem spółka nieoczekiwanie ujawniła, że niezgodnie z prawem sprzedała 23,2 miliona swoich akcji. W końcu amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC) zarzuciła szefom firmy, że złamali zasady oferty publicznej udzielając ostatnio wywiadu dla "Playboya". Część inwestorów obawia się też, że Google czeka niepewna przyszłość, ponieważ jego dużo więksi rywale tacy jak Microsoft i Yahoo ostatnio dużo inwestują w rozwój swoich wyszukiwarek i mogą wkrótce zagrozić dominacji firmy na tym rynku.
((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; RM: [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))