Reklama

Zaostrzanie rygorów

Rosnąca liczba kredytów mieszkaniowych może zagrażać stabilności systemu bankowego w Polsce - wynika z raportu Narodowego Banku Polskiego. Dlatego też nadzór bankowy rozważa zaostrzenie rygorów. Wszystko po to, aby uniknąć ewentualnej pułapki zadłużeniowej.

Publikacja: 07.09.2004 07:41

W pierwszym półroczu tego roku odsetek kredytów "zagrożonych" w całej puli kredytów mieszkaniowych wyniósł tylko 6,7%, podczas gdy średnia dla wszystkich rodzajów kredytów przekracza 17%. Jednak tylko pozornie ten segment rynku jest bezpieczny dla banków. W opublikowanym pod koniec ubiegłego tygodnia "Przeglądzie stabilności systemu finansowego" analitycy NBP wskazują, że stopień ryzyka związany z kredytami mieszkaniowymi może być wyższy, niż wynikałoby z danych "jakościowych".

Niebezpieczny boom

Bank centralny wskazuje na rekordowy popyt na tego typu pożyczki w ostatnim czasie jako główne źródło zagrożenia. - Kredyty hipoteczne "psują się" zazwyczaj dopiero po 2-3 latach. Dlatego trudno stwierdzić, czy banki poradzą sobie z olbrzymią pulą nowych kredytów, których udzieliły w ostatnim okresie w związku z boomem na mieszkania - tłumaczy Jacek Łaszek, doradca prezesa NBP. Bank centralny obawia się także zaburzeń płynności w tych bankach, które finansują budowę powierzchni biurowych. Spadają bowiem ceny czynszów, z których zarządzający spłacają zaciągnięte kredyty.

Jaki udział banków

w inwestycji?

Reklama
Reklama

Z ankiet przeprowadzonych przez NBP wynika, że mimo zagrożeń sektor bankowy nie planuje w najbliższym czasie zaostrzenia polityki kredytowej. Dlatego też nadzór pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą ograniczyć liczbę "złych" pożyczek i uniknąć ewentualnego kryzysu. Najważniejsze to wprowadzenie maksymalnego poziomu relacji kredytu do wartości nieruchomości (loan-to-value, LTV). Komisja Nadzoru Bankowego (KNB) mogłaby nałożyć obowiązek dodatkowego ubezpieczania kredytów, których współczynnik LTV przekraczałby 80% - poziom uważany w literaturze za bezpieczny. Inny, ostrzejszy wariant zakłada nawet, aby zakazać tak dużego finansowania inwestycji. Wtedy jednak nadzór odciąłby banki od rozwojowego sektora rynku - młodej klienteli, która nie ma zwykle wystarczającego wkładu na pokrycie kosztów budowy mieszkań.

Lepsze wyceny i monitoring

Inna propozycja nadzoru idzie w kierunku wymuszenia na bankach ostrożniejszej wyceny hipotek (chodzi głównie o wtórny rynek nieruchomości). To ukłon w stronę rzeczoznawców majątkowych. Jak dotąd, banki zamawiały wyceny dopiero przy dużych wartościach inwestycji (300 tys. zł i więcej). W KNB trwa dyskusja, czy nie wprowadzić obligatoryjnych wycen już przy mniejszych sumach.

Najmniej kontrowersyjny pomysł przewiduje dokładniejszy monitoring bankowych systemów zarządzania ryzykiem oraz zwiększenie obowiązkowych rezerw banków na wypadek "złych" długów. Te rozwiązanie - jako jedyne - nie budzi kontrowersji u deweloperów. - Tak naprawdę wystarczy, aby banki skutecznie monitorowały każdego kredytobiorcę. Większość problemów ze spłatą wynika z faktu, że bankowcy nie kontrolują dostatecznie własnego produktu - uważa Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

Sami członkowie KNB nie chcieli udzielać żadnych informacji przed środowym posiedzeniem Komisji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama