W pierwszym półroczu tego roku odsetek kredytów "zagrożonych" w całej puli kredytów mieszkaniowych wyniósł tylko 6,7%, podczas gdy średnia dla wszystkich rodzajów kredytów przekracza 17%. Jednak tylko pozornie ten segment rynku jest bezpieczny dla banków. W opublikowanym pod koniec ubiegłego tygodnia "Przeglądzie stabilności systemu finansowego" analitycy NBP wskazują, że stopień ryzyka związany z kredytami mieszkaniowymi może być wyższy, niż wynikałoby z danych "jakościowych".
Niebezpieczny boom
Bank centralny wskazuje na rekordowy popyt na tego typu pożyczki w ostatnim czasie jako główne źródło zagrożenia. - Kredyty hipoteczne "psują się" zazwyczaj dopiero po 2-3 latach. Dlatego trudno stwierdzić, czy banki poradzą sobie z olbrzymią pulą nowych kredytów, których udzieliły w ostatnim okresie w związku z boomem na mieszkania - tłumaczy Jacek Łaszek, doradca prezesa NBP. Bank centralny obawia się także zaburzeń płynności w tych bankach, które finansują budowę powierzchni biurowych. Spadają bowiem ceny czynszów, z których zarządzający spłacają zaciągnięte kredyty.
Jaki udział banków
w inwestycji?