Fundusze hedgingowe, banki inwestycyjne i inni traderzy wobec stagnacji na rynku akcji i obligacji "gwałtownie zwiększyli" swoje zaangażowanie w kontrakty terminowe na ropę - uważa BIS. "W sytuacji, gdy większość głównych rynków akcji i obligacji pozostawało w trendzie bocznym, a nawet spadało, inwestorzy w poszukiwaniu większych zwrotów przenosili się na rynki surowcowe, zwłaszcza na naftowy" - napisali analitycy BIS w kwartalnym raporcie, powołując się na statystyki Commodity Future Trading Commission.

Według danych tej instytucji tzw. niekomercyjni traderzy (np. firmy naftowe, zainteresowane rzeczywistym zakupem ropy) w pierwszych ośmiu miesiącach br. zwiększyli swój udział w otwartych długich pozycjach na futures naftowych w Nowym Jorku do 37% z 32% w takim samym okresie ub.r.

Liczba otwartych pozycji trzymanych przez spekulantów i niespekulantów, wzrosła w tym roku o ponad 25% w porównaniu z ub.r. W ostatnich dwóch tygodniach spekulanci z mniejszym zaangażowaniem grają na dalszą zwyżkę cen ropy - wynika z najnowszych danych CFTC.

Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej w najnowszym raporcie dotyczącym podaży i popytu na rynku ropy zawarła opinię, że spekulacje spowodowały wzrost ceny tego surowca o 15 USD na baryłce. Bez nich ropa na londyńskiej giełdzie kosztowałaby zatem ok. 25 USD.

Bloomberg