Podaż akcji Kompapu nasiliła się na początku sierpnia, po kolejnym kiepskim raporcie kwartalnym. 2 września kurs osiągnął historyczne minimum - 3,3 zł. Po zakupach w ostatnim tygodniu za jedną akcję płacono już 3,73 zł.
- Przełom sierpnia i września jest zawsze dla nas ważnym okresem. W tym roku odczuwamy jednak wyraźne ożywienie gospodarcze - komentuje Wiesław Judycki, prezes Kompapu. Dodaje, że liczy na zwiększone zamówienia na rynku węgierskim. - Współpracujemy z producentem telefonów komórkowych, który prowadzi działalność w Polsce. Drukujemy dla niego m.in. instrukcje do aparatów telefonicznych. Myślę, że mamy duże szanse, żeby rozpocząć masową produkcję dla jego zakładu na Węgrzech - twierdzi prezes.
W ostatnich kwartałach Kompap pokazał duży spadek przychodów (w II kw. o 59% rok do roku, do 3,4 mln zł). Jak tłumaczy spółka, wynika to z odejścia od nieopłacalnego handlu artykułami biurowymi (m.in. papier ksero) i skupienia się jedynie na produkcji (np. rolki do kas fiskalnych, druki, etykiety samoprzylepne). Strata w II kw. (4,6 mln zł) to wynik m.in. sprzedaży nieruchomości poniżej wartości księgowej i rezerwy na przeterminowane należności. - Kolejne kwartały powinny być lepsze - zarówno na poziomie sprzedaży, jak i wyników - komentuje W. Judycki.