Korekta na rynku akcji powoli zaczyna usypiać inwestorów, co przekłada się na mniejsze obroty na giełdzie. Cały czas jest "ćwiczony" ten sam schemat grania, tj. odpuszczanie rynku, gdy na horyzoncie brak znaczącej podaży. Jest to bardzo męczący czas na giełdzie, szczególnie dla zatwardziałych niedźwiedzi, którzy przy każdym słabnięciu indeksu liczą, że to już koniec wzrostu. Na razie "na krótko" można ugrać zaledwie kilka punktów i jeżeli nie nastąpi jakiś kataklizm, to sytuacja nie zmieni się. Jednym z zagrożeń dla giełdy może być powszechny optymizm, więc należy trzymać rękę na pulsie.
Ostatnio na każdej sesji przechodzą znaczne pakiety akcji na poszczególnych spółkach z WIG20. Przetasowania w akcjonariatach firm, przy historycznych szczytach notowań, są jak woda na młyn dla przyszłych notowań tych spółek. Zakładam, że akcje te przejmuje szeroko pojęta zagranica od ciągle potrzebujących pieniędzy na PKO BP - OFE. Więc pewnie KGHM czy PKN nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Wszystko wskazuje na to, że lokomotywami kolejnej fali wzrostu będą te same spółki i zdziwię się bardzo, jak przecenią się podobno drogie akcje banków. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Zarówno nasze, jak i zagraniczne fundusze szykują się do szturmu na PKO BP, więc należy spodziewać się olbrzymiej redukcji (około 90%). Nadwyżkę więc będą musiały ulokować z powrotem na giełdzie.
Dodatnia baza na futures zdaje się potwierdzać tezę, że giełdę czekają jeszcze lepsze czasy. Absolutnie od kilku tygodni byki rządzą i dzielą, mając pełną kontrolę na rynku. Ustabilizowanie indeksów na obecnych poziomach wydaje się bardzo prawdopodobne, a z całą pewnością potrzebne. Taka sytuacja może się nawet utrzymać do oferty PKO BP. Wreszcie "technicy" z ulgą odetchną, gdyż wszystkie wskaźniki wyjdą z obszarów wykupienia i pojawi się miejsce do kolejnego wzrostu.
Zwróć uwagę:
InterCars - spółka ma zapewniony zbyt na towary, sądząc po ilości ściągniętych aut (a raczej złomu) z zagranicy.