Pilny uczestnik Forum Ekonomicznego w Krynicy musiałby z pewnością odnotować szereg ciekawych wydarzeń związanych z dialogiem elit naukowych i gospodarczych w trójkącie Polska - Rosja - Ukraina.
Na północy tego trójkąta panuje tradycyjnie zima. Rosjanie mają przede wszystkim kłopot sami ze sobą próbując określić, w jakim kierunku rozwija się ich system polityczny i gospodarczy. Udało się ustalić jedynie to, że tak zwane aktywa strategiczne Rosji, takie jak przemysł wydobywczy i przetwórczy, infrastruktura i duże instytucje finansowe są albo bezpośrednio kontrolowane przez rosyjską biurokrację, albo za opłatą wydane w zarządzanie tak zwanym przedsiębiorcom. Taki akcjonariusz-przedsiębiorca może być w każdej chwili wymieniony na innego i zostaje mu tylko to, co ma przy sobie lub wywiózł za granicę. Jedynie na obrzeżach tego systemu funkcjonują formy przedsiębiorczości znane w Europie.
Rosjanie zdają sobie sprawę, że korzystna koniunktura na ich surowce nie będzie trwała bez końca i rozpaczliwie poszukują sposobów alokacji kapitału z tradycyjnych dziedzin gospodarki do tych, które umożliwią utrzymanie wzrostu w przyszłości.
Na biegunie południowym trójkąta funkcjonuje gospodarka Ukrainy, która nie wie, czy jest na jego południowym wschodzie, czy południowym zachodzie, z tym, że wiedza ta nie jest do niczego potrzebna, dopóki rozwija się w tempie 10% rocznie w oparciu o istniejące jeszcze proste rezerwy i duch przedsiębiorczości, który sami znamy z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Klany oligarchiczne Ukrainy prowadzą grę gospodarczą na pograniczu szachów i paint ballu, ich struktury ewoluują jednak cały czas w kierunku znanych w Europie holdingów przemysłowych o zróżnicowanym profilu.
Trochę niewyraźnie na tym tle wygląda Polska, jako reprezentant Unii Europejskiej w trójkącie. Powszechny pęd do własnej działalności gospodarczej zderza się tu z tak zwanymi firmami strategicznymi, którymi państwo zarządza metodą sztafetową opartą o częste zmiany kierownictwa. Nasz europejski status jest jednak wyraźnie przedmiotem zazdrości i na forum międzynarodowym nie wypadało narzekać za dużo na ZUS, podatki, przepisy, prywatyzację i coraz wolniejsze tempo restrukturyzacji. Jest w polskiej gospodarce jeden istotny element, którego nie widać u obu naszych sąsiadów. Jest to zaufanie międzynarodowych inwestorów, przejawiające się znaczącym udziałem inwestycji bezpośrednich i portfelowych w naszym kraju, które przekłada się wyraźnie na poziom życia społeczeństwa i konkurencyjność gospodarki. Polska jest już od jakiegoś czasu otwarta na konkurencję międzynarodową i chociaż pod przymusem, stawia jej czoło nabierając doświadczeń i umiejętności biznesowych. Rosja i Ukraina nie mogłyby na razie uczestniczyć na przykład w Unii Europejskiej, ponieważ ich nieefektywne gospodarki ugięłyby się natychmiast pod konkurencją, wywołując masowe bezrobocie i kryzys polityczny.