Ostatnie dni przyniosły długo wyczekiwaną korektę na krajowym rynku akcji. Spostrzeżenie to dotyczy głównie segmentu największych spółek, gdyż walory małych firm mają się jak najlepiej - WIRR ponownie zanotował historyczne maksimum. Patrząc w średnim terminie, wydaje się, że więcej argumentów przemawia za kontynuacją trendu wzrostowego na GPW. Przede wszystkim dlatego, że wciąż nie wypełnił się minimalny zasięg zwyżki, wynikający z cyklu 11-miesięcznego (2020 pkt na WIG20), którego dołek przypadał w czerwcu 2004 r. Po drugie, utrzymywanie przez EBC oficjalnych stóp procentowych na niezmienionym niskim poziomie od 6 czerwca 2003 r., w sytuacji zaostrzania polityki pieniężnej przez Fed, powoduje, że coraz bardziej realna staje się kontynuacja ożywienia gospodarczego w Eurolandzie. Mamy szansę na tym skorzystać.
Po trzecie, warto zwrócić uwagę na będący z reguły pożywką dla hossy, pesymizm ankietowanych przez bank Merrill Lynch menedżerów 293 globalnych funduszy inwestycyjnych. Okazuje się, że po raz pierwszy od kwietnia 2001 r. liczba tych, którzy oczekują w najbliższych 12 miesiącach wzrostu zysków spółek (32%), jest niższa niż tych, którzy spodziewają się ich spadków (50%). Co ciekawe, wyniki tych pesymistycznych badań zostały podane do wiadomości przez CNN 17 sierpnia. Cztery dni wcześniej czołowe indeksy rynków dojrzałych (USA, Euroland) ustanawiły dołki (13 sierpnia). W świetle powyższych uwarunkowań psychologiczno-cyklicznych sądzę, że droga do dalszego wzrostu, także na naszym rynku, stoi otworem.
W ostatnim czasie pojawiły się informacje o przełamywaniu negatywnych tendencji w branży budowlanej. Co ogromnie ważne, obliczany przez Parkiet indeks Budownictwo przebił roczne maksimum, co pokazuje, że liderów polskiego rynku akcji upatrywać należy w gronie spółek mogących zyskać na ożywieniu nakładów inwestycyjnych.
Zwróć uwagę
MacroSoft - skonsolidowany zysk netto za I półrocze 2004 r. lepszy niż łączny zysk netto z lat 1999-2003, długoterminowy trend wzrostowy na wykresie trwa.