Ostatnie sesje na zagranicznych rynkach przyniosły odreagowanie spadków z ubiegłego tygodnia. Jak na razie jednak dość trudno rozstrzygnąć, czy jest to już kontynuacja trendu wzrostowego, czy tylko niewielka korekta. Na zachodnich giełdach, odwrotnie niż na rynkach środkowoeuropejskich, indeksy wciąż są jeszcze daleko od ostatnich lokalnych maksimów.
W połowie zeszłego tygodnia S&P 500 rozpoczął korektę. Indeks przełamał długą czarną świecą dolne ograniczenie kilkudniowej konsolidacji, nie pozostawiając najmniejszych złudzeń co do układu sił popytu i podaży na kolejnych sesjach. Po niemal tygodniowych spadkach, na wykresie pojawiła się jednak długa biała świeca, sugerująca koniec impulsu spadkowego. Najprawdopodobniej zatem najbliższe sesje powinny upłynąć pod znakiem odreagowania wcześniejszej zniżki. Jeśli spadki mają jeszcze powrócić, to indeks nie powinien zwyżkować powyżej poziomu 1120 punktów. W takim przypadku korektę spadkową należałoby uznać za zakończoną, a w ciągu kolejnych sesji można by było spodziewać się testu górnego ograniczenia średnioterminowego kanału horyzontalno-spadkowego w okolicy 1132 punktów. Jego przełamanie oznaczałoby rozpoczęcie kolejnej średnioterminowej fali wzrostowej z zasięgiem między 1175 a 1250 punktów.
Sytuacja na rynkach środkowoeuropejskich przedstawia się interesująco. Ponad tydzień temu indeksy regionu rozpoczęły korekty po miesięcznych, bezustannych wzrostach. Gdyby nie wczorajsza sesja, można by było powiedzieć, że sytuacja przedstawia się podobnie, jak na amerykańskim rynku. Wczoraj jednak zarówno PX50, jak i BUX silnie zwyżkowały, przełamując ostatnie lokalne maksima. Jako jedyny korektę kontynuuje WIG. W średnim terminie rynki środkowoeuropejskie wydają się być jednak nadal stosunkowo silnie wykupione, co stawia pod znakiem zapytania trwałość ostatniego ruchu. Po kilku wzrostowych sesjach, nie wykluczyłbym zatem dalszego ciągu korekcyjnych spadków. Scenariusz ten wydaje się szczególnie prawdopodobny w odniesieniu do warszawskiego indeksu, który cały czas znajduje się dużo poniżej szczytu z początku ubiegłego tygodnia.